13 grudnia 2012

Włosy

Zawsze gdy zbliża się czas odwiedzin u fryzjera, gdy po głowie już zaczyna błąkać się myśl o ich skróceniu, one nagle stają się posłuszne i ułożone. Zupełnie jakby chciały się przypodobać i uniknąć ostrego cięcia, które kusi ... Oj bardzo kusi!

Zawsze miałam bardzo krótkie fryzurki. Kika razy próbowałam zapuszczać włosy, ale zawsze kończyło się powrotem do minimalistycznej długości (raz nawet był to najprawdziwszy jeż! :). Jednak zachciało mi się zmiany i postanowiłam kolejny raz spróbować, podjęłam wyzwanie ;). Od dłuższego czasu sumiennie zapuszczałam. Byłam dzielna do teraz ... :/ Chyba jednak długie włosy nie są dla mnie. Nie należę do osób cierpliwych. Tyle zapuszczania na marne ... Szkoda mi ich ścinać, tym bardziej, że znów skubane "przeczuwają" co się kroi ;) ale ...

Uwielbiam wszelkie zmiany na głowie i zaczyna mi ich trochę brakować. Moja fryzjerka śmieje się z mojej każdej kolejnej chęci zmiany, którą zawsze kwituje w ten sam sposób : " Jeżeli chce się coś zmienić, to najlepiej zacząć od męża ... ;).

 



 

23 komentarze:

  1. Kilk lat nosiłam krótkie włosy, aod przeszło roku konsekwentnie zapuszczam :o) I właśnie w długich włosach cieszy mnie możliwość zmian ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie zapuszczania wszelkie "nożyczkowe" zmiany korcą ze zdwojoną siłą ... Tzw. fryzura przejściowa daje nieźle popalić, szczególnie gdy naszym celem jest dużo dłuższa fryzurka! Moja cierpliwość pomału się kończy wrrr... Chyba nigdy nie będzie mi dane sprawdzić czy to właśnie w długich włosach tkwi potencjał zmian ;)

      Usuń
  2. Ja teraz też zapuszczam. I jeśli robię zmiany na głowie to już " drastycznie". Pokaż się w nowej fryzurce jak już się zdecydujesz i będzie "po". 8)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też z gatunku tych lubiących "drastycznie i żeby było widać różnicę" ;))
      Zapuszczasz??? Czyżbyś żałowała ostatniej decyzji ...? Czyli nie czujesz się w nowej wersji? (drążę szukając podpowiedzi dla siebie ;)
      Jeśli się zdecyduję, to na pewno uchylę rąbka tajemnicy :))))

      Usuń
  3. Ja też uwielbiam zmiany :-) I bardzo lubiłam mieć krótkie włosy, jakoś lepiej mnie wtedy słuchają ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja lubiłam, nawet bardzo ..., ale chciałabym też sprawdzić jak to by było z długimi ;) Może tę wersję polubiłabym bardziej ... Jeszcze mam wątpliwości. Normalnie sprawa wagi państwowej! :D Wiem, że odrosną ale jakoś żal.

      Witaj! :)

      Usuń
  4. od lat jestem posiadaczką długich prostych włosów i myślę, że to jeszcze długo się nie zmieni. czasem podcinałam a potem się wkurzałam. zresztą moje rosną jak szalone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmiany...ok?
      ale niekoniecznie na głowie :)

      Usuń
    2. Żeby tak moje rosły jak szalone ... :(
      Że niby mam zmienić męża ...? ;))

      Usuń
    3. hehe :)
      męża też na razie nie planuje zmienić.

      Usuń
  5. A ja całe życie nosiłam długie, czarne, proste włosy :) I jak kilka lat temu je ścięłam na krótko, kierowana chęcią zmiany, odkryłam, że w takiej właśnie fryzurce wyglądam najlepiej :)
    Także kochana, zastanów się jaką lubisz się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie Ciebie w długich włosach! Jest jakaś fotka na blogu? Chętnie bym zerknęła :)
      Uważam, że krótka fryzurka jest dla Ciebie idealna :)) Obawiam się, że dla mnie również :/ Zdecydowanie taką siebie lubię najbardziej.

      Usuń
  6. Ciągle zapuszczam i ciągle ścinam. Chyba mi lepiej w krótszych, i nie wiem kogo oszukuję:-)
    Wizyta u fryzjera bardzo dobrze kobiecie robi, jeśli oczywiście jest to na plus:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ust mi to wyjęłaś ... Pocieszające jest to, że nie ja jedna oszukuję samą siebie ;)))

      Usuń
  7. a żebyś wiedziała, dziś miałam iść do fryzjera i dziś akurat miałam fryzurę idealną :) coś w tym jest :) dziś nie zdążyłam i idę jutro, nie upiecze im się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim póki co również się upiekło :))) Pod nożyczki poszła Młodsza - ma teraz gustowną fryzurkę z śliczną, równiutką (wreszcie!) grzyweczką :D A moim włosom zaaplikuję dziś solidną dawkę maski i zobaczę jak będą się spisywać przez najbliższe dni ;) Ale nie oszukujmy się ... największy wpływ na zwłokę w podjęciu decyzji ma brak wolnego terminu u fryzjerki :P

      Usuń
  8. Byłam ciekawa tej zapowiadanej zmiany i widzę, że już po :-) Czasem też chętnie skróciłabym swoje włosy, ale krótka fryzura wymaga dobrego cięcia. A z tym nie zawsze mi się udawało. Więc zbuntowałam się i zapuściłam włosy, aby uniknąć fryzjerskich rozczarowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie! To dopiero plany. A na zdjęciu to te moje "długie włosy" - długie jak na mnie :/ , bo że w rzeczywistości długie nie są, to każdy widzi ;)
      Dobre cięcie jest najważniejsze! Moja obecna (i zarazem już wieloletnia) fryzjerka jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Zna moje włosy i wie co mi się podoba, a co nie. Ufam jej do tego stopnia, że często to ona ma ostatnie decydujące zdanie. Nierzadko zdarza się, że decyduje o kolorze czy fryzurze. Siadam na fotelu, a ona przedstawia mi swoją wizję: "Dziś trochę przyciemnimy i skrócimy tył.", a ja nawet nie pytam co to za fryzura, ewentualnie wtrącam, by nie było za krótko ;). I tak wiem, że będę zadowolona :)

      Usuń
  9. Ile razy tak miałam! Zapuszczałam, zapuszczałam - a na koniec : cięcie! Zarówno długie, jak i krótkie włosy mają swoje plusy i minusy. Ja póki co czuję się świetnie w długich. Pozdrawiam, Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co również czuję się w nich świetnie ;) Bo jak na mnie, to naprawdę są to dłuuugie włosy ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Przeczytałam Twojego posta i zaraz sobie pomyślałam o sobie... jak to u mnie było... od dziecka miałam krótkie włosy, wiesz moja mama twierdziła, że włosy nie będą mi się męczyć ... spinki, gumki...oj nie... grunt to swoboda... i taka chłopaczara byłam .... Uraz z dzieciństwa pozostał, hehe... i dlatego jak zaczęłam zapuszczać tak zostało... nie powiem, nie łatwo było, włosy rozwiewały na wszystkie kierunki, ale teraz są długie i podejrzewam, że na długo takie pozostaną. Czasami mnie kusi na zmianę, szczególnie jak mam chandrę, ale na szczęście moja fryzjerka od razu mi to z głowy wybija, hehehe... znając siebie, to bym żałowała i ryczała do poduszki ... Dlatego podziwiam Cię za zmianę, a swoją drogą fajną fryzurkę masz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam ... Za czasów mojego dzieciństwa panował pogląd, że im częściej podcinamy włosy, tym staną się one gęstsze i mocniejsze ... :/ I ścinała mi mamusia te włosy ... Na każdym zdjęciu z dzieciństwa jestem wystrzyżona "na chłopaka" - właściwie wyglądam jak on!
      Dopiero w podstawówce zaczęto mi je trochę zapuszczać - ale bez szaleństw! Zawsze miałam bardzo gęste włosy, które ciężko było okiełznać. Stąd zupełnie nietwarzowa wtedy długość do brody :) Gdy zaczęłam sama rządzić tym co mam na głowie, nastał u mnie okres swawolki i króciuteńkich fryzurek :) Nigdy nawet nie pomyślałam o zapuszczaniu włosów - chyba dlatego, że ze mnie właśnie zawsze była taka chłopczyca ... i nie cierpiałam tej długości ucho/broda.
      Teraz, na starość :P zaczęło mi odbijać. Chciałabym spróbować jak to jest mieć te długie klaki :D Ale włos już nie ten ... ha ha! W międzyczasie dość znacznie schudłam, zżerały mnie stresy i pół kłaków znikło z głowy. Zapuszczanie tych kilku smętnych kosmyków mijało się z celem. Pod koniec zeszłego roku wróciłam do znienawidzonej w dzieciństwie długości i dobrze mi w niej. I takie to właśnie przewrotne bywa życie ;)
      Dziękuję :)

      Usuń