Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty

17 stycznia 2016

Niedzielny kadr/ niedzielna nuta







Ulubiona piosenka Starszej.

Goniąc króliczka ...
Chwytając chwile ...
Ciesząc się tym co po drodze ... 
Tak oto weekend  nam minął.
Kolejny w 2016.
Czas także wciąż goni, i goni ...
Dokąd tak pędzi szalony? 
Ej, zwolnij,co ... ?

:)))


19 lutego 2015

Sen

Rzadko śnię.
Jeśli już się zdarzy, zazwyczaj jest to sen z gatunku "wiem że śnię i mam wpływ w którą stronę popłynie fabuła".
Jak ten dzisiejszy.
Znów podobny do każdego poprzedniego.
W którym to zawsze z własnej nieprzymuszonej woli nie mogę dotrzeć na miejsce na czas/wykonać jakiegoś zadania (czyt. sprostać własnym oczekiwaniom).
W którym zawsze utrudniam przebieg wydarzeń. 
Zupełnie bezwiednie, tak samoczynnie wymyślam utrudnienia, niepotrzebne wątki poboczne, które w końcowej fazie psują wszystko.
Nie potrafię być w tych snach spontaniczna.
Wciąż spięta. Obowiązkowa. "Dopięta na ostatni guzik."
Mam wpływ na główne wydarzenia, a nie potrafię zmienić swego nastawienia, podejścia do świata, życia ...
(brzmi znajomo ... ?)
Za to potrafię przewidzieć dalsze wypadki i zakończenie.
W dzisiejszym śnie tragiczne.
Wyrwa w śniegu, a zaraz po tym rozstąpienie się ziemi i my zapadający się w ogromne hałdy śniegu. Rozdzieleni. 
I moja pierwsza myśl ze świadomością że zaraz się obudzę - a więc tak wtedy człowiek niknie... To czuje...
Za chwilę brak tchu ...
Walka o powietrze w płucach.
Strach o życie.
A zaraz potem kolejna myśl, że przecież dzieci ... Jak bardzo teraz się boją ... Nie ma mnie przy nich, nie trzymam ich za rękę, nie mogę uspokoić, objąć mocno, powiedzieć ostatni raz kocham ... Choć to przecież sen tylko. Ale jednak tylu rzeczy znów nie mogę.

I chwilę później STOP.
Przebudzenie.

Co chce mi powiedzieć moja podświadomość ... ?
I czego wciąż nie chcę, nie mogę usłyszeć ...






18 lutego 2015

Las

Jest coś magnetycznego w lesie.
Marzeniem moim mały domek na pograniczu lasu.
Skrzypiące podłogi, meble po babci w stosownej oprawie, surowe regały pełne książek ... Te klimaty w towarzystwie żywicznej woni i miękkości ściółki.
A póki co weny mi brak. Literki nie chcą złożyć się w atrakcyjną całość.
Kaszel męczy.
Kawa nie smakuje.
Jakiś smutek mnie dopadł.
Dlatego lubię wracać do tych zdjęć sprzed dwóch tygodni.
Urzekło mnie pierwsze zdjęcie. Wyszło trochę analogowo ;)






4 stycznia 2015

Wiadomość na śniegu


Ileż radości przyniósł wszystkim niedzielny poranek! 
Do Mniejszego Miasta zawitał pierwszy śnieg! 
Dzień trzeba było zacząć koniecznie od podwórkowych harców :)
Leniwych członków drużyny wywołano z łóżka do okna głośnym zza szyby nawoływaniem.
A za oknem czekała na nich taka oto nietypowa informacja ...





Stworzona specjalnie na tę niezwykłą okoliczność. Bogata w znaki graficzne (wprawne oko badacza spostrzeże naprowadzającą strzałkę) i wszelkie ozdobniki. A i czworonożny mieszkańca posesji dołożył do pracy swój wkład własny. Przypieczętował wszystko stosowną ilością odcisków łapy pachnącej popcornem (jak uparcie twierdzą najmłodsze przedstawicielki rodu :).
Chwilę później nastąpiła stosowna prezentacja dzieła.
Na scenę wjechał nie nikt inny, jak sam Olaf, prosto z Disnejowskiej Krainy Lodu. Niekompletny nieco - jednak jak wiadomo Olaf lubi się rozkładać na czynniki pierwsze i gubić różne członki ;)




Mańkowi w to mi graj! Że towarzyski i zabawowy z niego zwierz każdy wie, ale zimowego oblicza Mańka nie mieliśmy jeszcze okazji poznać. A cieszył się ze śniegu nie mniej od autorki całego zamieszania. Rzucał się pędem po rzucaną mu śnieżkę. Pożerał śnieg z dziką wprost radością. Wielce zainteresowany co i rusz pozbawiał i tak skromnego (korpusem) bałwana marchewki.
Z oddaniem wpatrzony w swą ukochaną panią szczerzył bieluchne zębiska.









Cóż z tego że nie zdążyliśmy nawet odkurzyć z kurzu sanek, a po śniegu zostały jedynie  ulice obficie zmyte deszczem ... ?
Wszak zima wymieszana z jesienią nikogo już nie dziwi.