Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty

18 lutego 2015

Las

Jest coś magnetycznego w lesie.
Marzeniem moim mały domek na pograniczu lasu.
Skrzypiące podłogi, meble po babci w stosownej oprawie, surowe regały pełne książek ... Te klimaty w towarzystwie żywicznej woni i miękkości ściółki.
A póki co weny mi brak. Literki nie chcą złożyć się w atrakcyjną całość.
Kaszel męczy.
Kawa nie smakuje.
Jakiś smutek mnie dopadł.
Dlatego lubię wracać do tych zdjęć sprzed dwóch tygodni.
Urzekło mnie pierwsze zdjęcie. Wyszło trochę analogowo ;)






16 września 2013

Grzybobranie



Jest pew­na przy­jem­ność w la­sach bez ścieżek,
Jest upo­jenie w sa­mot­nym brzegu,
Jest społeczność gdzie nie ma intruzów
Przy wodzie głębokiej i mu­zyce je­j szumu.
Nie człowieka kocham mniej, lecz na­turę bardziej.

-George Byron-

Cały tydzień pogoda niezbyt sprzyjała grzybiarzom. Jej kapryśna natura dała im się troszeczkę we znaki, a słońce cały czas ukrywało się gdzieś hen wysoko ...
Rodzinne grzybobranie planowałam od tygodnia i obserwując zmiany pogodowe za oknem, szczerze wątpiłam, że dojdzie ono do skutku. Gdy w niedzielny poranek tuż po przebudzeniu zauważyłam za oknem promienie słoneczne, wiedziałam, że choćby się waliło, paliło musimy udać się do lasu! Pogoda nam sprzyja!
Lepiej będzie jeśli przemilczę temat mojej znajomości grzybów ;) Nasze grzybobranie miało być tak naprawdę przyjemną wycieczką zapoznawczą dla dziewczyn. Nie liczyliśmy na wielkie zbiory ... Jednak dzięki wskazówkom naszego "guru od grzybów" ;) (pozdrawiamy ciocię Monikę!), wkrótce każde z nas mogło czerpać przyjemność z najprawdziwszego grzybobrania ^^ A radość z samodzielnego wypatrzenia grzybka ogromna! Że nie wspomnę o frajdzie z wykręcania go ze ściółki! ;) Nazbierało się tego trochę w koszyku ...
To był fajny dzień ^^ Humory wszystkim dopisywały :) Niektórym nadmiar świeżego powietrza wyostrzył go nad wyraz ... i ogarnęła ich swoista "głupawka", charakteryzująca się dziwnymi wyrzutami kończyn, skokami, wygibasami i głupimi minami ;D
Z dala od zgiełku ulicy dotleniliśmy się "na zapas", nawdychaliśmy zapachu lasu, nacieszyliśmy uszy odgłosem trzaskających pod butami suchych patyków ... Szemrzącego strumyka co prawda nie doświadczyliśmy, ale przybliżyliśmy sobie nieco temat leśnych wojaży. Obejrzeliśmy z bliska mrowisko i muchomora, pięknie skrzące się w słońcu żuczki i grzyby wszelakiej maści (głównie te niejadalne niestety). Co i rusz napotykaliśmy polany pełne wrzosów (co oznaczało jedno! - przymusowy przystanek na niezbędną fotorelację! :) Parę razy weszliśmy też twarzą w pajęczynę ... oraz wypatrzyliśmy starego, zmurszałego buta ("Mamo, a skąd się wziął tutaj ten but???"), którego to leśne runo przyjęło niezwykle łaskawie ...
Plener udał nam się niesamowicie. Obcowanie z przyrodą natchnęło nas dobrą energią na nowy tydzień.
A o udanej wycieczce przypominają korale z grzybków suszące się przy piecu i roznoszące dookoła cudowny aromat ^^ Pachnie bajecznie ...