Ostatnio strasznie brakuje mi czytania. Potrzeba pochłaniania literek aż ssie od środka ...
Czasu oczywiście brak. Jakże by inaczej ... :/ Wykorzystuję więc na lekturę każdą wolną chwilę. Dosłownie każdą! Wszędzie taszczę ze sobą opasłe tomiska - bo nigdy nie wiem kiedy przytrafi się wolna chwilka. Choćby jedną stronę, choćby dwie ... Bo to o jedną , dwie strony bliżej zaspokojenia czytelniczego głodu ... Czytam w poczekalni u dentysty, tam gdzie król piechotą chodzi ;) , czytam mieszając w garnku, zdarza się, że podczytuję też w pracy ;) Z przyzwoleniem szefowej ... No powiedzmy, że z przymknięciem przez nią na tę sprawę oka :D Późną nocą, gdy dom wypełnia błoga cisza, również funduję sobie krótki seansik. Nie oszukujmy się - bardzo szybko "odpadam", więc następnego dnia znów nie marnuję żadnej cennej minutki!
Odłożyłam na momencik Wiśniewskiego, gdyż w międzyczasie uświadomiłam sobie, że przetrzymałam książkę z biblioteki :/ Na szczęście nie zwróciłam jej z powrotem, tylko postanowiłam zrobić do niej drugie podejście ... - przy pierwszym nie przekonała mnie do siebie. Zaraz wyjaśnię dlaczego ...
W ten sposób obecnie pochłaniam "Czarownice z Salem Falls" Jodi Picoult! Wspominałam już o tej książce
tu i przyznaję się bez bicia, że dopiero teraz przyszła na nią pora :/
Dopiero co zaczęłam moją przygodę z tą autorką, a już wiem, że nie zakończy się ona na tej jednej książce. Jeśli tylko każda z jej powieści napisana jest w podobnym stylu - nie ominę żadnej.
"Czarownice ..." to wartka fabuła napisana bez przynudzania i zbędnych opisów - czyta się ją lekko i przyjemnie. To bardzo poruszająca i ciekawa historia, trzymająca cały czas w lekkim napięciu. Nic nie jest tu oczywiste, każdy fakt jest zaskoczeniem i kolejnym ciekawym, niespodziewanym wątkiem. Aż korci by zajrzeć na ostatnie strony by zobaczyć w jakim kierunku zmierza akcja ;)
Autorka budzi w czytelniku ogromne emocje. Wzrusza dotkliwie - gula w gardle ściska co kilka stron. Z początku wydawało mi się, że to książka nie dla mnie (nie dla miękkiej kaczuszki ;), ale cieszę się, że brnęłam dalej i mogłam zmienić zdanie ... Nie wiem gdzie tkwi sekret tej pisarki ... Nie zagłębiłam się w jej życiorys, ale muszę przyznać, że jestem go bardzo ciekawa. Autorka opisuje ciemne zakamarki ludzkiej duszy w tak ciekawy i dogłębny sposób ... Opisuje bolesne problemy tak, że czytelnik z łatwością wczuwa się w sytuacje bohaterów, w ich problemy - wchodzi w ich skórę, a ich cierpienie i smutek są wręcz namacalne ...
Czytając "Czarownice ..." dociera do mnie jak maluczkie są moje problemy ... i zaczynam inaczej postrzegać to, co posiadam ... Myślę, że właśnie takiej lektury było mi trzeba. Jestem dopiero na 116 stronie, a już wiele się z niej nauczyłam ... Nie napiszę tu czego konkretnie ... To zbyt osobiste. Wiem, że wybaczycie ;) Zresztą myślę, że każdy znajdzie w niej coś innego ... Ale pisarka do pewnych refleksji i przemyśleń skłania bez dwóch zdań.
Gdzieś przeczytałam, że powieści Jodi Picoult nie zbierają kurzu na nocnym stoliku ... Nie sposób nie zgodzić się z tym stwierdzeniem :)
Na swoją kolej czekają ... (kolejność nie jest przypadkowa):
- Katarzyna Michalak - "Mistrz"
- Katarzyna Rosicka-Jaczyńska - "Ołówek"
- Katarzyna Grochola - "Houston, mamy problem"
Same Kasie! :))
- no i oczywiście rozpoczęty już Wiśniewski - jak zwykle pan Janusz nie zawodzi - interesująca historia ... , ciekawi mnie bardzo jej zakończenie!