Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedzielny kadr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedzielny kadr. Pokaż wszystkie posty

10 stycznia 2017

Niedzielny kadr




Ach, te leśne przebieżki ...
Tak, wiem, powtarzam się.
Ale cóż począć, kiedy to wciąż niezmiennie cieszy :))))

Przerwała Matka złą passę z bieganiem. /prawie dwumiesięczne! zastanie/
/tym samym ruszyła z kopyta z noworocznymi postanowieniami/
5 km na rozgrzewkę? - phi!
Cóż to dla niej!
Wciąż daje radę.
Oj, daje!


27 listopada 2016

Niedzielny kadr



Twórczy bałagan zwany weną.
Czyli kalendarz adwentowy w trakcie realizacji.
SIĘ zrobi - SIĘ  pochwali.
(o ile będzie czym - coby nie zapeszać)

O 5.30 Górkowa matka budzi się, a natłok myśli i obowiązków nie pozwala jej już usnąć.
Ostatnio budzik stał się przedmiotem zbytecznym na Górce.
Matka zbytnio do serca wzięła sobie myśl coby odciążyć z obowiązków grudzień.
I tym sposobem na górce ... magia już trwa.
Bo matki nie męczą żadne żmudne porządki, "odgruzowane" (posługując się słownictwem Perfekcyjnej Pani Domu) pawlacze i szafy, przejrzane i posortowane zabawki ("to do śmieci, to dla biednych dzieci"- słyszy  matka własne słowa w usteczkach młodszego dziecięcia i myśli "nauka nie poszła w las"),  kurze starte z wysokich szaf, ani wyczyszczona na glanc każda jedna kuchenna szafka i szuflada, ani nawet wyszorowana lodówka. A ostatnie - niegdyś jedno z bardziej znienawidzonych zajęć. Synonim najważniejszych świąt! Przyczyn dopatruje się w dzieciństwie Górkowej matki, gdy to święta kojarzyły się jej ze żmudnością tegoż zajęcia, podciąganego przez Górkową seniorkę do rangi sprawy niezwykle ważnej, ale przede wszystkim sprawy nad wyraz trudnej i czasochłonnej, takiej na którą trzeba najpierw nautyskiwać, a potem w pocie czoła ciągnąć w nieskończoność jej wykonanie (a przynajmniej takie odczucia i wspomnienia odnotowała tedy pamięć Górkowej matki). Podobnież zresztą rzecz się miała z myciem kredensowej zastawy i pastowaniem podłóg połączonym z froterowaniem grubą skarpetę naciągniętą na stopę - to ostatnie choć wszak było przez dzieci lubiane (toż to prawie jak na łyżwach można było po pokoju wte i wewte śmigać), jednak wraz z  otoczką całego pietyzmu i zbędnej nerwowości traciło nieco na uroku. Dopiero w tym roku udało się matce te obowiązki "odczarować", zrzucić z nich jarzmo przymusu i nielubianego obowiązku.
Dziś każdy z nich cieszy. W głowę matka zachodzi jak to możliwe, że zamiast porządków znienawidzić, sobie je umiłowała.
Jednak pomna własnych wspomnień matka, dziatwy swej nie forsuje. Jedynie zachęca do współpracy, a gdy nie ma odzewu (zdarza się) sama radośnie zakasuje rękawy.
I nie walczy już ze swą naturą, nie broni się przed nią. Już nie tupie nóżką sobie samej na przekór, nie buntuje się, że święta to przecież nie porządki, nie zaglądanie w każdy kąt szafy. Wie już że te porządki to nieodłączny element przygotowań do najpiękniejszego czasu w całym roku. Że ten porządek przekłada się na ten ład co w duszy i sercu ...
I cieszą matkę nawet te przedwczesne pobudki, gdy można by jeszcze pospać, gdy cały dom uśpiony,
nawet te mięśnie zmęczone, które nie mają kiedy się zregenerować, ale które przypominają o tym co już wycięte, co sklejone, co późną nocą już zrobione, co lada dzień będzie cieszyć One ...
te plany kłębiące się w głowie, gdy za oknem ciemna noc przecież jeszcze, wiatr hula po ulicach, a na drzewach resztki liści ogrzewają się w cieple latarni.

Tylko ta kawa teraz jakby szybciej stygnie i wciąż niedopita ...
Porzucona i zapomniana w wirze radosnych planów do odhaczenia.

Gdy Górkowa matka kończy pisać tę notkę niebo za oknem pięknie się różowi,
śnieg co to wczoraj wieczorem zawitał drugi raz do Mniejszego Miasta, zamieniony w ślizgawkę szkli się na ulicach,
a z kościoła dochodzą dźwięki pierwszych rorat.
Adwent proszę państwa. Adwent.
Radosny czas oczekiwania.
Zaczynamy.





21 listopada 2016

Niedzielny kadr





ŻYCIE 

NIE JEST PROBLEMEM

DO ROZWIĄZANIA,

PYTANIEM OCZEKUJĄCYM

ODPOWIEDZI.

Życie jest tajemnicą,

KTÓRĄ NALEŻY 

KONTEMPLOWAĆ,

PRZYGLĄDAJĄC SIĘ JEJ 

Z PODZIWEM

I ROZKOSZUJĄC SIĘ NIĄ.

 

Anthony De Mello



30 października 2016

Niedzielny kadr





Przygotowują się już od dwóch tygodni.
Od dobrego miesiąca na Górce temat numer 1.
Farbki do twarzy, próbne makijaże, dynie, lampiony, słodycze w stosownym klimacie, sztuczna pajęczyna z pająkami, oraz inne gadżety ...
Jutro Starsza ruszy w teren.
Młodsza przenocuje koleżankę.
Matka będzie błądzić myślami wokół tych, których już przy niej nie ma ...




17 marca 2016

Niedzielny kadr / niedzielna nuta / Kortez

Z niedowierzaniem rejestruję jak bardzo zmienił się mój gust muzyczny w przeciągu ostatniego roku. Co inne wzrusza, co inne chwyta za serce. Diametralnie zmienił się też mój stosunek do samej muzyki, do jej obecności w moim życiu. Już nie wyobrażam sobie piątku bez trójkowej listy :) Powoli staję się też zwierzęciem koncertowym.
Genialnie odnajduję się w klimacie takich nostalgicznych koncertów.
Do Korteza mam słabość odkąd pierwszy raz usłyszałam w radiowej Trójce "Zostań". Teraz nie ma na płycie piosenki, która nie skradłaby mego serca.
Marzeniem moim było ujrzeć i usłyszeć Korteza na żywo. (Tylko ja wiem jak bardzo byłam na siebie wściekła, gdy bilety na ten koncert prawie przeszły mi koło nosa.) Udało się.  Z początkiem marca zawitał do Większego Miasta, a wraz z nim emocje i wrażenia nie do opisania. Jeszcze długo po koncercie unosiłam się kilka metrów nad ziemią :)
Pierwszy prawdziwy koncert Starszej. Cieszy nasza podobna wrażliwość. Wymiana spojrzeń na utworach ulubionych, znaczący kuksaniec na genialnej solówce perkusisty, stopy bezwiednie wybijające takt o podłogę i płynny tańczący ruch ramion.
Klimat koncertu niebywały. 
Bardzo ciepłe przyjęcie artysty, owacje na stojąco, niezapomniane bisy ...
Kortez na scenie pomiędzy utworami oszczędny w słowach, sprawiający wrażenie nieśmiałego, w osobistym kontakcie już pod sceną wyzbywa się wcześniejszego skrępowania. Nie unika kontaktu wzrokowego, wręcz przeciwnie, szuka go, a później peszy głębią uważnego spojrzenia. Speszona kompletnie zapomniałam o kindersztubie. Nie dowiedział się więc artysta, że koncertu wysłuchałam z gęsią skórką i szklistymi oczami, z błogim uśmiechem na ustach, totalnie rozanielona.
Długo będę się ogrzewać w cieple tamtych wspomnień.
Autograf, wspólne zdjęcie i płyta, której na Górce nie dane będzie się zakurzyć. Słuchamy całą czwóreczką. Bo Kortezem zaraziłam całą Górkową familię. Poślubiony wielkodusznie odstąpił bilet Starszej córce, za co został nagrodzony stosownym autografem na płycie.
Wspaniały był to wieczór ...
I utwór który mną dosłownie szarpnął, utwór którego wcześniej nie znałam, prosto z nowego "Minialbumu".
Dla mnie najpiękniejsze i najmocniejsze wykonanie tego koncertu ...













Dzięki Kortez!



21 lutego 2016

Niedzielny kadr / niedzielna nuta / brawo ja!





Czy ktoś odgadnie co zmieniło się w coniedzielnej śniadaniowej scenerii ... ? ;)




Niedzielne dialogi.

Bardzo leniwe popołudnie. Kosmiczna  chandra dosięgła górkowe pięterko. Polegujemy z dziewczynami w łóżku. Oglądamy "Drugą szansę" - co za obsada! (Stanowczo muszę zaprzestać oglądania Kożuchowskiej - podczas gdy dążę do koczka Bovskiej, korci mnie powrót do krótkiej fryzurki Boskiej*). W pewnym momencie główna bohaterka zwraca się do swego partnera Jakuba per "Kuba".  Starsza głośno zastanawia się dlaczego stosuje się te dwa imiona jak synonimy, drąży czy Jakub i Kuba to to samo imię. Tłumaczę, że choć Kuba to zdrobnienie od Jakuba, to w dzisiejszych czasach występuje także jako imię podstawowe. Podkreślam to opowieścią jak to Starsza jeszcze będąc w moim brzuchu przez większą część ciąży była Jakubem. Nie Kubą (!).
Młodsza słucha uważnie, po czym wyraźnie ożywiona, wietrząc sensację dopytuje:

- Jak to? J. była chłopakiem.- pyta.

Kolejny raz tłumaczę jak to pan doktor pomylił się i do 7 miesiąca ciąży wróżył nam synka.
Następuje chwila ciszy - Młodsza intensywnie myśli, a ja już wiem jakie będzie kolejne pytanie.

- Ja też miałam być chłopakiem?

 - Nie, ty nie. - odpowiadam i patrzę jak na jej twarzy rozlewa się uśmiech satysfakcji, spojrzenie rzucone starszej siostrze mówi "ha!", po czym szelmowsko  puentuje:

- Brawo ja!!!




Niedzielne popołudnie, kilka godzin później. Nuuuuda. Katar daje się we znaki. Wszyscy powoli mają dość domowego uziemienia.
Starsza zwisając ze schodów (kompletnie nie wie co zrobić z dalszą częścią popołudnia):
- Mam taaaaaki problem .... (pauza) Przeczytałam wszystkie książki.

 :)))








* Natalia Boska  (Małgorzata Kożuchowska) w serialu "Rodzinka.pl"

17 stycznia 2016

Niedzielny kadr/ niedzielna nuta







Ulubiona piosenka Starszej.

Goniąc króliczka ...
Chwytając chwile ...
Ciesząc się tym co po drodze ... 
Tak oto weekend  nam minął.
Kolejny w 2016.
Czas także wciąż goni, i goni ...
Dokąd tak pędzi szalony? 
Ej, zwolnij,co ... ?

:)))


3 stycznia 2016

Niedzielny kadr i życzenia :)




Dużo i szybko dzieje się na Górce.
Mało w tym wszystkim czasu na fajne rzeczy.
Blog zdążyła więc pokryć gruba warstwa zapomnienia.
Tęskno mi do Was.
 Dlatego z lekkim poślizgiem spieszę z życzeniami noworocznymi.
Gdy tylko przeczytałam tę rymowankę w najnowszym pisemku Młodych, od razu wiedziałam, że będzie idealna ode mnie dla Was ... Taka moja. Koncertowo wpisująca się w moje tu i teraz.

Jest wiele zasad "jak żyć trzeba"
i postanowień do spełnienia,
lecz tak naprawdę każdy przyzna,
że najważniejsze są ... marzenia.
Bo jeśli człowiek jest rozsądny,
ale się cieszyć nie potrafi, 
to życie szare jest i nudne,
I niech tę nudę piorun trafi!
A gdzie przygoda wymarzona?
Wariactwa nagłe i radosne?
Wygłupy letnie z przyjaciółmi
i wycie, by powitać wiosnę?
Chrupanie ciastek, śmieszne książki,
nocne rozmowy - choćby z kotem!
I wszystkie inne fajne rzeczy,
na które właśnie masz ochotę? *

Kochani, w Nowym Roku życzę Wam, by nigdy nie zabrakło czasu na te wszystkie fajne rzeczy ...
 Ale przede wszystkim ... !
Marzeń! Nie tylko tych spełnionych ... Bo marzyć trzeba! Choćby dla samego faktu błogiego rozmarzenia :)






* "Nakrapianka" Natalia Usenko, "Świerszczyk" 1.01.2016 nr1 (2864)

6 grudnia 2015

Niedzielny kadr






  W tym roku Święty nie omieszkał wygarnąć młodym ich bałaganiarstwa i troszkę pobawić się z nimi w kotka i myszkę ...
Okazuje się że znaleźć mikołajkowy prezent to nie taka prosta sprawa ...
Czuję w nim bratnią duszę ;)