A na dzieciowym regale prawdziwe zatrzęsienie nowości.
I tak w wakacyjnym czasotrwaniu miewam chrapkę na niektóre z niego tytuły. Na samych chęciach niestety się kończy ... Nie inaczej. Nie dane jest nam rozsmakować się w lekturze.
Ponawiamy nasze próby codzień, póty wieczór późny nie nastanie, póty sen znienacka nie zmorzy ... Póki nie przebudzę się z głową wciśniętą między pachnące pukle Młodszej/gładkie kosmyki Starszej, a pluszowego miśka, wymiętolona emocjonalnie, wyeksploatowana do granic możliwości, szturchana mniej lub bardziej nachalnie przez którąś z delikwentek ;) Czy to nazbyt dotleniony urokami lata organizm, czy stres, czy też przemęczenie ... efekt ten sam - nagle dopadająca, nie do przeczekania potrzeba snu.
Niemniej czując na policzkach oddech gorącego lata mamią mnie letnie dzieciowe lektury. Tematyka wakacyjna mile widziana :)
I tak, błądzę coraz częściej myślami przy odświeżeniu "Czarownicy piętro niżej" Marcina Szczygielskiego, palec przesuwam po jej kusząco zarysowanym grzbiecie ... Może w końcu uda mi się ją zrecenzować ... Choć ostatnio nie mam weny do recenzowania żadnego.
A szkoda, bo najnowsza Masłowska godna polecenia najszczerszego (!) ^^ Jako jedyna połknięta na raz w całości.
Czerwiec i u dziewczyn obfitował w nowe tytuły (sam Dzień Dziecka okazał się prawdziwą wylęgarnią książkowych nowości, a jeszcze przecież nieujęte w fotorelacji nagrody książkowe! ).
Gdyby Olga ogłosiła kolejną akcję budowania książkowych wież, wyszłyby nam z tego prawdziwe drapacze chmur ^^









