1. Niedzielne śniadanie z racji wciąż ofoliowanych okien i sporego zachmurzenia, przypominało raczej kolację przy świecach ;)
Niedziela - czyli jajo i spółka. Rzadko wygląda to inaczej. Tak lubimy. A kakao ponoć tego dnia smakuje jak nigdy indziej.
2. Mam ostatnio fioła na punkcie obrusów vintage. Ogólnie cała robię się vintage. Nie mamią mnie swoją ofertą ni sklepy sieciowe, ni lokalne ... Męczę się okrutnie przebywając wśród szmatek bez kształtu i wyrazu.
Autentyczny płaszcz vintage marzy mi się, mięsista wełniana sukienka za kolano szyta z koła, a do niej sznurowane pantofle na mocnym obcasie ...
i jeszcze stare "pozłacane" ramki na zdjęcia ... , dużo ramek!
Ciepłe papcie na Górce to podstawa. Widok Ich małych stópek rozczula niezmiennie. Lovam.
3. i 4. i 5. Ukochany Kalisz. Wciąż mnie do niego ciągnie.
To tu postanowiliśmy pożegnać ferie. Jutro zaś powrót do szkoły, wcześniejsze pobudki, lekcje ... ehhh ... Dobrze nam było przez te dwa tygodnie.
Był więc ulubiony aquapark, pyszny obiad na mieście, później lody, zbyt krótki spacer po Starówce (bo powiało chłodem), brukowane ulice i piękne kamienice ...
6. Na linii telefonicznej zawisnął czyjś zagubiony kapelusz.
7. W zachwycającej Katedrze Kaliskiej.
Dobrego tygodnia
:*
Niedziela - czyli jajo i spółka. Rzadko wygląda to inaczej. Tak lubimy. A kakao ponoć tego dnia smakuje jak nigdy indziej.
2. Mam ostatnio fioła na punkcie obrusów vintage. Ogólnie cała robię się vintage. Nie mamią mnie swoją ofertą ni sklepy sieciowe, ni lokalne ... Męczę się okrutnie przebywając wśród szmatek bez kształtu i wyrazu.
Autentyczny płaszcz vintage marzy mi się, mięsista wełniana sukienka za kolano szyta z koła, a do niej sznurowane pantofle na mocnym obcasie ...
i jeszcze stare "pozłacane" ramki na zdjęcia ... , dużo ramek!
Ciepłe papcie na Górce to podstawa. Widok Ich małych stópek rozczula niezmiennie. Lovam.
3. i 4. i 5. Ukochany Kalisz. Wciąż mnie do niego ciągnie.
To tu postanowiliśmy pożegnać ferie. Jutro zaś powrót do szkoły, wcześniejsze pobudki, lekcje ... ehhh ... Dobrze nam było przez te dwa tygodnie.
Był więc ulubiony aquapark, pyszny obiad na mieście, później lody, zbyt krótki spacer po Starówce (bo powiało chłodem), brukowane ulice i piękne kamienice ...
6. Na linii telefonicznej zawisnął czyjś zagubiony kapelusz.
7. W zachwycającej Katedrze Kaliskiej.
Dobrego tygodnia
:*


































