Dopiero uczestnicząc w takich "eventach", uświadamiam sobie jak bardzo brakuje mi ich na co dzień.



„Histerie miłosne” to komedia autorstwa Murraya Schisgala, scenarzysty filmowego, który zyskał rozgłos dzięki komedii „Tootsie”.
Napisane na początku lat sześćdziesiątych "Histerie..." odniosły brawurowy sukces teatralny na deskach nowojorskiego Broadwayu. Zostały wielokrotnie nagrodzone.
W Polsce prawdziwym hitem i kultowym przedstawieniem stał się spektakl warszawskiego Teatru Studio z 1993 roku z Joanną Trzepiecińską oraz duetem: Zamachowski – Malajkat w obsadzie.
Tym razem producenci przedstawienia postanowili „odkurzyć” wersję sprzed pół wieku i na nowo przełożyć tekst sztuki. Zadanie to powierzyli Bartoszowi Wierzbięcie, tłumaczowi znanemu dzięki dialogom filmowym (m.in. „Shrek”, „Madagaskar”), a także przekładom sztuk („Boeing Boeing” czy „I love you”). Powstała genialna adaptacja bliska współczesnemu polskiemu widzowi. Na scenie występują aktorzy doskonale znani szerokiej publiczności: Magdalena Boczarska, Szymon Bobrowski i Bartłomiej Topa. Reżyseruje Piotr Jędrzejas.
„Histerie miłosne” łączą w sobie elementy absurdalnego humoru i klasycznej farsy. Czarny humor miesza się tu z grozą, a bohaterowie stając na życiowych zakrętach są tym śmieszniejsi, im trudniejsze jest ich położenie.
Marian (Szymon Bobrowski) ma kochankę i z tego to powodu planuje pozbyć się żony (Magdalena Boczarska), która stoi na drodze do jego szczęścia. Kiedy przypadkiem spotyka na moście dawno niewidzianego szkolnego kumpla (Bartłomiej Topa), wpada na pomysł, którego konsekwencje dają początek lawinie tragiczno-śmiesznych wydarzeń.
Jak pozbyć się żony z pomocą przyjaciela ... ? Jak w sposób ekstremalny wyznać komuś miłość ... ? I jaki wpływ na życie człowieka może mieć mały piesek rasy gryfonik belgijski? :))
Mam zdecydowanie za daleko do teatru ... Moja dusza płacze, a serce krwawi ... Na co dzień zupełnie nie brakuje mi zgiełku, wrzawy wielkiego miasta. Jednak w chwilach takich jak ta, zaczynam dostrzegać jak wiele minusów ma życie na prowincji ...
Po dość długiej abstynencji znów dotknęłam teatru ^^ Sprawiło mi to olbrzymią przyjemność. "Histerie miłosne" to prześmieszna opowiastka, rozbrajające dialogi i fenomenalna gra aktorska. Oprócz samej przyjemności z obcowania ze sztuką, uśmiałam się do łez i nacieszyłam oczy Szymonem Bobrowskim (którego bardzo sobie cenię jako aktora i nie tylko ;))
Już nie mogę się doczekać kolejnego razu.