Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening. Pokaż wszystkie posty

12 września 2012

I gotta fight

Co wieczór staczam z sobą prawdziwą walkę ... 
Ze zmęczeniem i ze swoim lenistwem. Jestem naprawdę wybitnym leniwcem, jeżeli chodzi o "taki" wysiłek fizyczny. Nie chce mi się, jestem zmęczona i jedyne o czym marzę, to ciepłe łóżeczko. Jednak wiem, że dzięki ćwiczeniom czuję się lepiej, mam więcej energii, zapału, zadowolenia z życia. Więc walczę. Najgorzej zacząć, położyć się na podłodze, później już jakoś "leci". 
Uwielbiam tę satysfakcję tuż po :D.
Co do Ewki ... to mam opory. Oczywiście robię kolejne podejścia, ale jakoś wolę stary, poczciwy i sprawdzony Ab.Ripper. W nim czuję się najlepiej, wiem, że dam radę i że są rezultaty. 
Już tak mam, że nie lubię żadnych nowości, zmian. Niemniej Ewka jest świetna, tylko muszę ją trochę lepiej poznać, musimy się polubić; czyli muszę trochę popracować nad techniką, bo jeszcze się gubię ;).


Zwarta i gotowa, dreszczyk niepewności "dam radę, czy nie dam rady" :P

Miało być ciężko a przecież to taaaaakie proste ... :/

Uff! Chyba zaczynam rozumieć ...

Chyba jednak mi się nie chce ... Eeee..., dokończę jutro! 

 

Tak to mniej więcej wygląda :). Ale Ab.Ripper zaliczony!


6 września 2012

Tłuszczyku drżyj!

Wszyscy mają Ewkę, mam i ja! Skusiłam się ponieważ słyszałam wiele dobrego o treningach Ewy Chodakowskiej. Zakupiłam parę dni temu, ale jakoś nie składało się i nie było motywacji ani chęci. Płyta leżała więc nietknięta, a ja obrastałam w tłuszczyk ;). Podobno akurat ten program to prawdziwy "bat na tłuszcz". Pierwsze efekty powinny być widoczne już po 4 tygodniach. Odpowiednio zmotywowana zaczynam działać. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Zważywszy na to, że mało dziś spałam, mogę mieć małe problemy z kondycją, koncentracją i koordynacją ruchową ;). Nie mniej jednak dziś zamierzam podjąć próbę. Ponoć czeka mnie niezły wycisk. Tkanko tłuszczowa drżyj!!! :D

 




 

26 sierpnia 2012

Zakwasy

Wczoraj zaszalałam z Ab.Ripperem i dziś mam małe zakwasy. (Pierwszy raz, choć ćwiczę już jakiś czas. No dobra, była mała przerwa ;). Gdy się śmieję bolą mnie mięśnie brzucha. A akurat dzisiaj, podczas cowieczornego rytuału czytania razem z dziewczynami zafundowałyśmy sobie niemałą porcję "chichów". Mamy taką zabawę (ulubioną!) w zamianę słów. Zmieniamy po prostu treść dobrze znanych wierszyków, opowiadań, co tam aktualnie "przerabiamy" i myk polega na tym, żeby zamiana była jak najśmieszniejsza. Dziewczyny muszą tylko wychwycić "błędy", z czym oczywiście nie mają najmniejszego problemu. Zabawa ta po pierwsze sprawdza znajomość tekstu, a po drugie i co ważniejsze można przy niej boki zrywać :D. I tak też było dzisiaj. Starsza w pewnym momencie chichocząc stwierdziła :"Mama, rozchichałaś mnie i mnie teraz brzuch boli". Właśnie jest taki mały minusik tej zabawy - otóż rozbudza ona delikwenta i trudniej mu usnąć ale czasami po prostu nie mogę się oprzeć ... :)
 



Dziś w ciągu dnia wpadłyśmy jeszcze na inny (równie pobudzający) sposób rozrywki - podkładanie własnych polskich słów pod obcojęzyczne piosenki. Wystarczy puścić wodze fantazji i wymyślać jak największe absurdy. Świetna zabawa gwarantowana. I jak w takich warunkach ma mnie nie boleć brzuch ... ?

 

12 sierpnia 2012

Na tapczanie siedzi leń

Zawsze gdy ogarnia mnie leń i wymyślam sobie wymówki (a jestem w tym niezła ;) byleby tylko znów nie ćwiczyć, przypominam sobie ją ... 
To wystarcza.