Zimno i wilgoć puka do okien by za chwilę przygrzać przez szybę parzącym promieniem.
Ciągła gra pogody w kotka i myszkę.
Atmosfera nostalgii rozciągnęła się nad miastem.
Senny klimat dopadł mieszkańców domu na górce. Nie obca jest im nuda. Towarzyszy jej powłóczysty krok połączony z szuraniem ciepłym papciem.
Może to chandra ... , a może tylko na codzienności nalot niedospania . . . ?
A niedospanie skutkiem intensywnego = udanego weekendu. Z niedzielnym wspólnym porankiem, szybkim śniadaniem, z nieobecnością domową w tle (którą ostatnimi czasy kochamy i która wyznacznikiem wakacyjności naszej), z rodzinnymi basenowymi harcami, obfitą gościną u Kogoś z wielkim brzuchem :), z ciągiem dalszym gościny tejże na górce, w towarzystwie kolejno dojeżdżających niespodziewanych miłych gości, z głośnymi rozmowami przy stole, ze śmiechem rubasznym, z wesołym harmidrem, z bezwiednymi wycieczkami do kuchni (tu wszystkim najlepiej się gada ), z dymem szarym znad grilla wdzierającym się tam gdzie się go wcale nie chce, z grillem deszczem zroszonym, spotkaniem spontanicznością nakreślonym.
Im bardziej dzień "na wariata" spędzony, tym większy rogal na wszystkich buźkach zagości.
Więc dziś syndrom odstawienia.
Wszak początek tygodnia pisze się stałymi ramami i porządkami.
Ubolewamy.
Wieczór za rogi z pewnością schwytamy.
Chyba że wcześniej pośniemy ...
Kiedyś w końcu trzeba ten dziki pęd odespać.
![]() |
| Antek, wyłaź! Czekamy :)) |













