Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

14 września 2015

A w domu na górce ...

Granatem zabarwione groźne niebo za oknem.
Jesieni chłodem zawiało. Tylko patrzeć jak brzózka pokryje się szeleszczącą żółcią.
W szafie zapach świeżej lawendy od Martyshki. (Czy to już  pora by pochować w głąb szaf letnie ubrania?)
Ciepłe papcie przy łóżku.
Na łóżku zaś dodatkowe grube pledy.
Włochate szlafroki przeproszone.
Najgrubsze z piżam upychane co rano pod poduszkami.
Wzmożone spożycie herbaty zabajonej gęstym miodem.
Pierwsze zdrowotne kryzysy szybko zażegnane. Tfu! Tfu!
Na stoliku nocnym wreszcie ruszone lektury. Tuż obok mocno aromatycznych maseł do ciała. I na nie wreszcie nastała pora.

W domu na górce zmiany.
Pukle i kosmyki utracone.
A wraz z nimi długie warkocze i kłosy, koki i końskie ogony. W nie czesać to już tylko lalki ...
Pierwsze "dorosłe" fryzury na (wciąż w moich oczach i myślach) małych główkach.
A wraz z nimi jakby kończące się ich dzieciństwo, kolejny zamknięty etap za nami.
Przejmujące uczucie, że oto znów coś się kończy, a coś się zaczyna.
Gorzki smutek panoszący się w myślach.
Ściskający gardło i serducho żal za utraconym.
Długo matka nie mogła sprawy przetrawić.
Jeszcze dłużej w palcach obracała stracone pukle.






23 czerwca 2013

I love it!

Kocham moją nową - starą fryzurę ^^ Choć w dłuższych włosach czuję się bardziej kobieco, to nie mam ani serca, ani cierpliwości do codziennego modelowania, prostowania, pindrzenia się ;) W moim przypadku powrót do krótkiej fryzury to nie odwaga, lecz zwykła wygoda i lenistwo!
Troszkę bałam się, że będzie mi brakowało uczucia wiatru we włosach i kosmyków smyrgających policzki ... :) , ale absolutnie nie żałuję (jeszcze!) ostrego cięcia i cieszę się lekkością na głowie. I tym że wyglądam dobrze o każdej porze dnia i nocy ^^ , gdyż im większy nieład na głowie, tym lepszy efekt :D Dziś rano na przykład wstałam z łóżka, przeczesałam palcami sam tył fryzurki, a efekt jest taki, jakbym spędziła przed lustrem co najmniej godzinę ;D

Było ...


 Jest ...




Musi Wam wystarczyć takie zdjęcie. Niewiele na nim widać, ale nie cierpię robić sobie zdjęć! I nie potrafię tego robić! Musicie uwierzyć na słowo, że jest identycznie jak u Natalii Boskiej-Kożuchowskiej :) Tu fryz niewystylizowany! Gdyż zupełnie nie przygotowałam się do mojej metamorfozy ;) i nie miałam w domu ani żelu do włosów, ani gumy, ani nawet lakieru! Nie ma więc efektu, który mam aktualnie na głowie - czyli zaczesanie do tyłu i wyeksponowanie niewidocznych na zdjęciu rozjaśnionych (niczym muśniętych słońcem ;P) końcówek ^^ Ogólnie kolor też jest bardzo zakłamany (wina kiepskiego łazienkowego światła). Ale myślę że rozmiar zmiany został uchwycony. Jest krótko! :)

No i pokazałam trochę więcej niż zwykle ... ;)

29 stycznia 2013

Pizza do spalenia

Znacie perypetie niesfornego rodzeństwa bliźniaków Kuby i Buby? Dostępna jest cała seria książek opisujących zabawne przygody tego szalonego rodzeństwa. Książki w doskonały sposób łączą zabawę z elementem dydaktycznym. Czyta się je z nieustającym zainteresowaniem i ciekawością, co też jeszcze wymyślą pomysłowe dzieciaki. A pomysły dzieciaki mają przednie i potrafią nimi wyprowadzić z równowagi nawet świętego ... 
Poniżej fragment jednej z książek. Wieczorem czytałam ją dziewczynom do snu i tak oto narodził się pomysł nowego posta ;)

Są dwa sposoby na spalenie pizzy.
Pierwszy (prostszy) polega na tym, że zapominamy wyjąć pizzę z piekarnika.
Drugi (trudniejszy) polega na wykonaniu serii ćwiczeń fizycznych, podczas których odchudzamy się po zjedzeniu pizzy.* 

Uwielbiam Grzegorza Kasdepke! Za to jego niesamowite poczucie humoru, błyskotliwość i niebywałą zdolność wywoływania na mojej twarzy uśmiechu.

No to jak Wam idzie spalanie pizzy i innych tuczących "świństw" ... mniam ... ? :D
Mnie chusteczkowo. Przeforsowałam się troszeczkę, ups! Mięśnie dają mi znać o sobie przy co niektórych czynnościach ... , np. przy wsiadaniu do samochodu! Aby to zadanie było wykonalne, musiałam nieco zmienić technikę - najpierw oczywiście sadzam pupę na fotelu, a dopiero potem wciągam do środka nogi ... ALE UWAGA! Ręcznie! Najpierw oburącz prawą, a później oburącz lewą ... :D Że twarz marszczy mi się przy tym boleśnie chyba nie muszę wspominać. Sąsiedzi muszą mieć ze mnie niezły ubaw! Podobnie ma się sprawa ze zdejmowaniem butów w pozycji stojącej. Jedną ręką podciągam sobie nogę i dopiero wtedy drugą wolną ręką zsuwam bucik ;)
Mięśnie brzucha również nie dają o sobie zapomnieć. Śmianie się to nie lada wyczyn! A dziś jak na złość odwiedził mnie w pracy pan, który zawsze raczy mnie porcją dowcipów. Nie powiem żeby było mi do śmiechu ... ;) Mięśnie auuu, auuu!

Tydzień mija mi pod hasłem "DENTYSTA" brrr... Wczoraj dentysta, dzisiaj dentysta, jutro dentysta ... Chyba muszę zacząć szukać sponsora ... :/ Może ktoś mi powie gdzie ja miałam mózg, gdy był czas na podejmowanie decyzji zawodowych ... ? Dlaczego nikt nie pokierował mną tak, bym poszła na stomatologię?!! Oczywiście nie piszę tego serio - dentysta byłby ze mnie marny, mdlałabym już przy wejściu do pracy :D

Oprócz dentysty odwiedziłam również fryzjera. Wiem, wiem, miałam zapuszczać! Niestety musiałam skrócić włosy :/ Ich stan był fatalny - smętnie wiszące cienkie końcówki wyglądały bardzo niekorzystnie ... Było mi trochę żal ... sięgały już do ramion. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ... :) Świetnie czuję się w nowej fryzurze i chyba zostanę przy niej na dlużej. A potem, jak już się opatrzy ... , to zobaczymy. Na razie nie zaprzątam tym sobie mojej ślicznej główki ;D







* Grzegorz Kasdepke "Tu i tam z Kubą i Bubą" - aktualnie czytamy!

13 grudnia 2012

Włosy

Zawsze gdy zbliża się czas odwiedzin u fryzjera, gdy po głowie już zaczyna błąkać się myśl o ich skróceniu, one nagle stają się posłuszne i ułożone. Zupełnie jakby chciały się przypodobać i uniknąć ostrego cięcia, które kusi ... Oj bardzo kusi!

Zawsze miałam bardzo krótkie fryzurki. Kika razy próbowałam zapuszczać włosy, ale zawsze kończyło się powrotem do minimalistycznej długości (raz nawet był to najprawdziwszy jeż! :). Jednak zachciało mi się zmiany i postanowiłam kolejny raz spróbować, podjęłam wyzwanie ;). Od dłuższego czasu sumiennie zapuszczałam. Byłam dzielna do teraz ... :/ Chyba jednak długie włosy nie są dla mnie. Nie należę do osób cierpliwych. Tyle zapuszczania na marne ... Szkoda mi ich ścinać, tym bardziej, że znów skubane "przeczuwają" co się kroi ;) ale ...

Uwielbiam wszelkie zmiany na głowie i zaczyna mi ich trochę brakować. Moja fryzjerka śmieje się z mojej każdej kolejnej chęci zmiany, którą zawsze kwituje w ten sam sposób : " Jeżeli chce się coś zmienić, to najlepiej zacząć od męża ... ;).