Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fatałaszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fatałaszki. Pokaż wszystkie posty

15 lipca 2014

Me

Dla spragnionych mojej fizyczności ;)
Wyluzowana (najczęściej), ma się rozumieć Bezgłowa Ja, w obiektywie Starszej.






Łamiąc wszelkie konwenanse ;) 
("Nie gorąco ci w tych sznurkach? - zapytał mój tato, z niekrytym zgorszeniem wymalowanym na twarzy ujrzawszy powyższą "stylizację" :)))
W rolach głównych: sznurkowy naszyjnik hand made by Martyshka (lovam), bransoletka Next (obmetkowana nówka sztuka - second hand w Mniejszym Mieście), bokserka (w rzeczywistości w kolorze pięknej głębokiej butelkowej zieleni - ten sam stan z tego samego źródła co poprzednik), długa spódnica, około 9-letnia, odkopana w czeluściach szafy zyskała tym samym drugie życie, ukochana dżinsowa kurtka Next (łupy), torba "listonoszka" odkupiona od Honoraty , oraz wisienką na torcie pazury w ulubionym ostatnio kolorze indygo (jak szaleć, to szaleć :D).
Zapomniałabym! Mistrzem drugiego planu (na co miała czelność bezczelnie zwrócić moją uwagę Starsza) mój wiecznie wystający brzuszek - efekt chronicznego garbienia się, który z kolei jest efektem przykrytego kurzem zapomnienia kompleksu wysokiego wzrostu.

18 czerwca 2013

O szmateksach - czyli o tym jak poprawić sobie humor :)

Mam kilka sprawdzonych sposobów na polepszenie sobie humoru (że obiecałam nie smęcić, to nie będę się tu rozpisywać o tym, że aktualnie żaden nie działa :P): szarlotka na ciepło z lodami i bitą śmietaną, kwiaty podarowane bez okazji, zimne piwko, wizyta u kosmetyczki/w księgarni/bibliotece, zapuszczenie głośnej muzyki, gorąca kąpiel przy świecach, wieczorny relaks przy dobrej książce, wyciskacz łez obejrzany w towarzystwie miski popcornu, długi i niespieszny spacer w kolorach zachodzącego słońca, filiżanka porannej kawy wypita w błogiej ciszy ...

Jednak kobieta to przede wszystkim istota waleczna o naturze łowcy! I nic nie poprawia jej nastroju tak jak łupy! A pochwalić się nimi to już pełnia szczęścia! ;) Rozpisywałam się już kiedyś na temat mojej miłości do szmateksów. Nie wiem czym to idzie, bo sknerą na pewno nie jestem (wręcz przeciwnie! - niestety :/) , ale to łupy stamtąd cieszą mnie zawsze najbardziej! Bardziej niż ciuch ze zwykłego sklepu. Choćby nie wiem jak piękna była dajmy na to sukienka z sieciówki, to nigdy nie przebije ona radości ze zwykłego t-shirta upolowanego w second-handzie ^^ Przemawia przeze mnie tutaj instynkt łowcy - inaczej tego nie potrafię wytłumaczyć.

Wiele osób uważa odwiedzanie "takich" miejsc za obciach. Najpewniej takie podejście spowodowane jest obrazem szmateksów sprzed lat. Wielu z nas ma mylne wyobrażenie szmateksów. A tymczasem te obecne bardzo różnią się od pierwszych, które wielu z nas pamięta. Sama niezbyt mile wspominam moją pierwszą wyprawę do ciuchlandu - to była katorga, brud, smród i żenada ... Dzisiejsze szmateksy praktycznie niczym nie różnią się od zwykłych sklepów, a asortyment jest w nich niekiedy o niebo lepszy! Bo ciuchy są tu zupełnie innej jakości. Wiadomo, że w ręce wpadnie nie raz i nie dwa najprawdziwszy bubel, ale cierpliwy poszukiwacz prędzej czy później natrafi na prawdziwą perełkę i wtedy ... przepadnie :) Pokocha to miejsce raz na zawsze. Przy niewielkim nakładzie finansowym można się tu ubrać od stóp do głów, wyglądając przy tym modnie i oryginalnie. 
Sama wybieram w szmateksach jedynie rzeczy nowe (z nieodciętymi metkami - co wcale nie jest rzadkością!) lub w stanie idealnym, nie noszące kompletnie żadnych oznak noszenia. Nawet najmniejszy uszczerbek dyskwalifikuje wadliwą zdobycz. Pozbawiona jakichkolwiek zdolności krawieckich oraz nauczona doświadczeniem nie bawię się w żadne przeróbki. Gra nie warta świeczki.

Poniżej kilka najświeższych zdobyczy :) Celowo umieszczam dużo zbliżeń! Chcę przekonać przeciwników takich zakupów, że naprawdę warto!



Asymetryczna bluza Primark wciąż czeka na swoją premierę.




Znany już Wam kombinezon Papaya - kocham go! Głównie za tę kobiecą falbankową górę.





Mój absolutny faworyt i ulubieniec wiosenno-letnich casualowych stylizacji! Z modnym zwierzęcym motywem. Mój pierwszy t-shirt z Primarku! :) Stan IDEALNY.


100% bawełny. Genialnie się nosi!




Tunika z F&F - duży plus za rękawki i wzór! Czegoś takiego brakowało w mojej szafie. Koszt jakieś 2 zł! Lekka jak piórko!
P.S. Zapomniałam wspomnieć, że najlepiej robić zakupy w ciuchlandach sprzedających odzież na wagę. W miejscach gdzie rzeczy są już wycenione na wieszakach, płacimy więcej! Często mimo wszystko przepłacamy!




To już znacie! Bluzko-piżamka F&F ;) W upalny dzień do dżinsowych szortów jak znalazł!




Kwiecista bluzka - urocze drapowania na ramionach ... ^^ Również zero jakichkolwiek śladów noszenia.


Rozbielone dżinsowe legginsy ^^ Jedyna rzecz w mojej szafie, w której nie wyglądam jak wychudzona szkapa ;)



A Wy w jaki sposób poprawiacie sobie humor?

Odwiedzacie sklepy z odzieżą z drugiej ręki ... ? Znacie szmateksy? Lubicie je?


17 marca 2013

Gdzie ta wiosna ... ???

Dzisiejszy spacer nie nastroił nas wiosennie ... Nic nie wskazuje na to, żeby były to ostatnie podrygi zimy.




Jednak nie tracimy nadziei ;) Może jednak to nasz ostatni spacer po białym puchu ... ? ^^ Bo mimo że nie mamy nic przeciwko takiej zimie ze zdjęć (z ostrym słońcem na niebie), to jednak chciałoby się już wskoczyć na rower czy hulajnogę! Oj! Chciałoby się :)














5 marca 2013

Pasiaki

Terapię ukochanymi paseczkami uważam za udaną :))) Lidl po raz kolejny miło mnie zaskoczył!
Mozaika Peggy Sage to już tylko przysłowiowa wisienka na torcie ^^
A wszechobecne słońce ... ehhh ... :))))












Pozdrawiam "pasiaście" i słonecznie ;)


2 marca 2013

Zaklinam wiosnę

Zaklinam wiosnę zielenią. To mój talizman na jej wywołanie ... Zachęta dla tej, która czai się tuż za rogiem, tylko waha się i nie wie czy to aby dobry moment ... :)
Dobry! Już nie mogę się Ciebie doczekać!
Ten moment musiał nadejść ... Przyszedł czas, gdy drażni mnie wciąganie i sznurowanie zimowych butów, gdy to ze wstrętem patrzę na zimowe nakrycia (kurtki, płaszczyki bleee... ;), a czapkę najchętniej cisnęłabym w najgłębszy kąt szafy.

Ostatnie słoneczne dni napełniły mnie sporą dawką optymizmu. Wraz z nadejściem wiosny tyle zmian przede mną ... Tyle się będzie działo ... Boje się, ale też troszkę cieszę na nadchodzące nowe ... :) Teraz już tylko będzie lepiej. Wiem to :)

W rześkim powietrzu czuć już wiosnę ... Czuć ją w zapachu wysprzątanego domu, w zapachu prania radośnie tańczącego w słońcu, w rytm powiewów jeszcze mroźnego wiatru ... Czuć ją w pierwszych, ostrych promieniach słonecznych ogrzewających zmarznięte policzki i w smaku kanapki ze szczypiorkiem ^^ Bo co z tego, że można go jeść przez cały rok, skoro teraz smakuje jakoś inaczej. Wiosnę widać na oprzątniętym balkonie ... Wreszcie wiosnę słychać w coraz częstszych prośbach o odkurzenie rolek i hulajnogi :))
Wiosno! Śmiało przychodź! Czekamy!




Były już moje nogi w drodze do pracy ... Czas na moje nogi w pracy! Spowite w zielone jedwabie ;D
Na zdjęciu uwieczniony c.d. mojego podczytywania w godzinach pracy :)) Rzadko. Ale zdarza się. Pod tym kątem można zazdrościć ;)

Skończyłam czytać Picoult ^^ Ostatnie strony chłonęłam wręcz z namaszczeniem, specjalnie wydłużając okres pożegnania i tym samym odsuwając moment rozstania ... Delektując się każdą literką, każdym zdaniem ... Odkryłam gatunek literacki, który jest chyba najbliższy memu sercu ... Do tej pory mylnie sądziłam, że nie lubię tego rodzaju książek ... Człowiek całe życie uczy się siebie :)
Głód czytelniczy nie chce odpuścić. Cały czas ssie równie intensywnie. Najchętniej rzuciłabym się na kolejną książkę nowo poznanej autorki, jednak nie ma zmiłuj! Dajmy szansę innym pisarzom i pisarkom ... ;) Stosik czeka. Dziś do łóżka zabieram pana Wiśniewskiego :D Zapowiada się upojna noc z kolejnym grubym tomiskiem!



27 lutego 2013

At work

Nie lubię swojej pracy ... Nie za to jaka jest. Raczej za to jaka nie jest ... Bo uświadamianie sobie codziennie, że jest się w nieodpowiednim miejscu, że nie robi się tego, co by się chciało ... nie jest fajne ani przyjemne. Marnuję się tutaj ... Marnuję swój potencjał ... , swój czas ... Mogłabym dużo zdziałać, ale nie w tym miejscu ... Bo to nie moja bajka ...
Zero satysfakcji, zero spełnienia ... Siłę i moc daje mi jedynie kontakt z ludźmi. To oni są moimi akumulatorami i katalizatorami ... Tylko z ich powodu chce mi się tu wracać. Dzięki nim chce mi się ...
Bardzo zazdroszczę ludziom, którzy kochają swoją pracę ... Marzę o tym, by móc kiedyś powiedzieć, że robię to, co kocham ^^









Filcowe korale są autorstwa pewnej bardzo zdolnej Martyszki :*

17 stycznia 2013

Budzikom śmierć ;)

Nauczona wcześniejszymi doświadczeniami ... :))) z góry proszę o przyjęcie posta z przymrużeniem oka ;)

Kolejny argument za Greyem ... ? ;) Po wczorajszej wieczornej lekturze miałam bardzo ciekawy sen ... :))) Gdyby nie bezlitosny budzik, dowiedziałabym się jakby to mogło być z ...
Może lepiej nie dokończę :P
W każdym bądź razie scena iście w stylu Greya ... , kropka w kropkę ... , podkręcanie atmosfery z minuty na minutę, napięcie rośnie między mną a Panem X, ... , odtwarzamy punkt po punkcie jedną ze scen (jedną z tych "waniliowych" - kto czytał, ten wie ... ;) ... No i gdy wreszcie zaczyna robić się naprawdę ciekawie ... , wtedy właśnie budzik w brutalny sposób sprowadził mnie na ziemię :((( Nigdy wcześniej nie byłam tak(!) wkurzona na dzwoniący budzik :D Budzikom śmierć!!!!!!!!!!!!!!!!
Z przerażeniem ;) obserwuję w jakim kierunku zmierza ten blog ... :P






Spodnie z Lidl-a za 34,90 spisują się znakomicie :) Jestem mile zaskoczona ich jakością. Spodziewałam się raczej "jednorazówek", a tu całkiem porządny materiał i dobre wykonanie. Kolor wprawiający w świetny humor, bezbłędnie koloruje szaro-burą zimę (wszędzie obrzydliwa brudna breja :///// brrr .... Gdzie ten śnieg???). Zdjęcia robione na szybko, nie oddają intensywności koloru - w dziennym świetle daje po oczach :) Taki pozytywny akcent na cały dzień.

19 listopada 2012

Nudno tu jak ch...

"Nudno tu jak ch..." napisała na swoim profilu na Facebooku dziennikarka Anna Wendzikowska , a teraz rozpisuje się na ten temat zgorszona WP. O rany! Zaklęła sobie siarczyście! I co z tego? Czy komuś wyrządziła tym krzywdę?!! Dobrze, że mnie nie słyszą :P Ja również lubię sobie zakląć siarczyście i lubię towarzystwo osób "oklętych" (a drażnią mnie tacy, co to niby tacy zgorszeni i pouczają mnie, że to nie wypada ...). Żenujący jest poziom newsów nie tylko na WP ...
U mnie też nudno jak ch... :D Nic się nie dzieje, chwilowy zastój, leń mnie ogarnął niemiłosierny ... Mało mnie ostatnio na blogu.
Zdjęcia z cyklu "Kamila się nudzi" :D

Nogi ...

 ... :D



Nogi ....

NOGI


Cóż by innego?




O! Nogi! :D
























P.S. Muszę znaleźć jakiś fajny program do obróbki zdjęć, bo kiszka mi tu wyszła :P