Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2016

O marzeniach inaczej



"Obejrzyj przed zaśnięciem. Tylko 5 minut, nie boli." - napisała Martyshka późną nocą.
Posyłam moc dalej.








20 lipca 2015

Krok do przodu


 "Jeśli nie wiesz, co dalej, po prostu zrób następny właściwy krok.
Jeden niewielki krok, a potem kolejny.
To wystarczy żeby (...) spełnić swoje najśmielsze marzenia."*

Jaki jest kolejny krok do spełnienia twojego marzenia?




Od powitania Antka dzielą nas już tylko godziny, a może nawet minuty ... *
Zebrać myśli nie potrafię.
Sms-y od przyszłego szwagra sprawiają że wspomnienia odzyskują kolorki, w podbrzuszu zagnieżdża się strach i sama zaczynam odczuwać bóle parte ;/
Próbuję czytać "bereta" (tak w prywatnym slangu ochrzciłam Reginę Brett) i wciąż się uczę.
Odnoszę wrażenie jakby każda lekcja (no, prawie każda) była pisana specjalnie dla mnie.
Dzięki lekturze stare i dobrze mi znane problemy dostrzegam w nowym świetle. Już nie wydają mi się one beznadziejne. Z pozoru banalne prawdy uderzają w sedno sprawy nadając problemom łagodniejszy kształt, a proste rozwiązania nasuwają się same.
Chwytam się tej lektury jak ostatniej deski ratunku. Nadzieja kiełkuje.
Sięgam też po stosowne kino. O czym innym razem. (Kiedyś kochałam pisać recenzje książek, filmów  ... , a teraz zwyczajnie mnie to przerasta. Nie ma chemii między nami.)
Muszę zrobić ten pierwszy krok. Jakikolwiek. Choćby najmniejszy. By nie stać bezmyślnie w miejscu trwoniąc cenny czas. A później następny krok, i następny ...
Wszystko zależy ode mnie. Od moich decyzji.
Najgorsza decyzja jest lepsza od braku decyzji ...
Jakoś tak to leciało.

Więc pomimo braku energii i weny zacznę dziś ćwiczyć.
Wycisk dany mięśniom postawi mnie na nogi.
I zacznę się  lepiej odżywiać.
Niech to będzie  mój pierwszy krok. Zadbanie o siebie.
Krok w kierunku odzyskania siły i wiary we własne możliwości.
A późnym wieczorem, gdy trzy dające mi się ostatnio we znaki wać panny wreszcie wylądują w swych łóżkach, w spokoju przeczytam regulamin pewnego konkursu (zabieram się za to od dobrego miesiąca). I wezmę się do roboty. 
Tylko ode mnie zależy co zrobię z moim życiem.


* Regina Brett "Bóg nigdy nie mruga"

* Aktualizacja: 20 lipca o godzinie 21.55 na świat przyszedł Antek - 4130 g szaleńczego szczęścia i 64 cm niewyobrażalnej miłości.
♡♡♡

19 lipca 2015

Jeszcze imieninowo :)




W temacie spełnionych marzeń.
Z tak kolorowym amuletem niestraszna mi żadna jesień!
Wymarzone cudo zawisło na górkowej ścianie.
(Licząc  na własną szydelkową kulawość mogłabym tego nigdy nie doczekać  ;)
Sprawczynią szczęścia współmiernego do wkładu pracy włożonego w twórczy prezent ...
oczywiście Martyshka
Nie mogąc być tego dnia ze mną, znalazła sposób na to by prezent dotarł na czas.
Spiskując z Poślubionym uszczęśliwiła mnie na odległość.
Wielką mi radość sprawiłaś tą niespodzianką :*



W fioletowym pudełeczku ulubiona słodka przekąska :)


25 lipca 2013

W alternatywnym życiu ...

Coraz częściej prowadzę w mojej głowie alternatywne życie ... I z każdym miesiącem, z każdym dniem pragnę go coraz bardziej tu i teraz ...
Pojawiają się tam (w mojej głowie) także dialogi ... Planuję co mówię i jak mówię ... , planuję jak układam poduszki na kanapie w salonie, i to jak potem z lubością moszczę się wśród nich i czytam, piję mrożoną kawę i kruszę jagodowymi muffinami ... ;)

W alternatywnym życiu jestem kobietą wszechstronnie spełnioną ... Wiem czego chcę od życia i dostaję to. Śmiało sięgam po to co mi się należy od życia. Jestem zdecydowana i pewna siebie. Nie boję się wyzwań i ryzyka. Jestem szalona i wciąż się uśmiecham. Jest mi błogo. Mam upragniony spokój ... Duszy, sumienia, oraz ten fizyczny ..

W moich marzeniach mieszkam w wiejskim domu z drewnianym gankiem i z dużymi oknami ...
Skrzypią tu stare drewniane podłogi i leciwe okiennice ...
Wnętrze domu wypełnione jest przedmiotami z duszą, z widocznymi śladami upływającego czasu ... Nadgryzione zębem czasu ^^ Stoi tu dumnie zabytkowa toaletka, stary kredens pełen babcinej zastawy i duży okrągły stół nakryty szydełkowym obrusem, z krzesłami nie od kompletu ... A każde z tych krzeseł z zapisaną w nim własną historią ... Stara przepastna szafa pamięta dawne czasy ... Każda zdobiąca ją rysa jest jak pamiętnik znaleziony na strychu, kryje wiele tajemnic ...
Stare, odrestaurowane meble zdobią wszelakie bibeloty ... Wszędzie pełno aniołów i świeżych kwiatów ...
Jest przestronnie, jasno, z przewagą białych mebli i takich samych dodatków ...
W oknach wiszą koronkowe firanki, na szerokich parapetach tuż obok doniczek pełnych kwiatów i ziół piętrzą się książki czekające na przeczytanie ...
W salonie, w przeszklonych regałach książki piętrzą się w nierównych rzędach i stosikach ... Unosi się tu zapach książek i konwalii, które rosną tuż za oknem ...
W dużej kuchni wciąż pachnie domowym ciastem i chlebem ... Stoi tu stary drewniany stół, przy którym co rano zjadamy wspólnie śniadanie ... Półki kredensu uginają się pod ciężarem domowych konfitur ... Z sufitu zwisają warkocze czosnku, zasuszone bukiety ziół oraz upolowane na pchlim targu rondle i patelnie ...
Na tarasie, na tyłach domu do wypoczynku zapraszają wiklinowe meble wymoszczone miękkimi poduchami i duża drewniana huśtawka ...
Po jednej ścianie domu pnie się dorodne winogrono ...
Niski biały płotek wieńczy skrzypiąca furtka ... Za płotkiem gąszcz chwastów po kolana, który nikomu nie przeszkadza ...
Zapach róż pnących się po pergoli oszałamia swą intensywnością ...
Kot dachowiec leniwie wygrzewa się na kamiennych schodkach prowadzących do chłodnego wnętrza domostwa ...
W ogrodzie, w cieniu altanki delektuję się domowym kompotem z antonówek z własnego sadu ...
W popołudniowym słońcu, wyciągnięta w hamaku rozwieszonym między starymi jabłonkami, zatapiam się w przyjemnej lekturze ...
Chłód studni koi w upalne dni ... i służy za podręczną chłodnię ...
Krzaki porzeczek w ogrodzie kuszą kwaskowym smakiem z obietnicą słodkiej nutki ... , a krzaczki truskawek nawołują z dala swą intensywną czerwienią ...
Równe, wypielone grządki niezmiernie cieszą moje oczy, a po marchewkę i s-kę wcale nie muszę jechać do pobliskiego marketu ...
Rowerem wyposażonym w duży wiklinowy kosz jeżdżę do sąsiedniej wsi po swojskie jajka i sery ...^^
Krasula sąsiada ryczy za płotem ...
Wokoło unosi się zapach suszącego się na słońcu siana ... 
Na sznurku rozciągniętym pomiędzy drzewami suszy się furkoczące na wietrze pranie ...
Jak okiem sięgnął rozpościerają się rozłożyste łąki i lasy ...
Co rano budzi mnie śpiew ptaków, a wieczorem usypia rechot żab i koncert świerszczy ...
Na poranną kawę wychodzę na ganek i wdycham rześkie poranne powietrze siedząc w wiklinowym fotelu, otulona patchworkową narzutą. Spijając parujący napój leniwie spoglądam na roztaczający się dookoła dziki ogród pełen starych drzew i kwiatów ... W takim doborowym towarzystwie z lubością przyglądam się znikającej w porannym słońcu rosie ^^
Prawdziwie wiejska sielanka ... Proste życie ...
Może nie teraz. Może nie za kilka lat. Ale może kiedyś ...
Przecież marzenia są po to żeby je spełniać :-)
Ostatnie marzenie z listy. Do odhaczenia. Cała otoczka osobowościowa nie może dłużej czekać ... Musi się czym prędzej ujawnić ... ;-) W przeciwnym wypadku nici z tego ostatniego marzenia z listy ...
Trzymajcie mocno kciuki.