19 marca 2013

Klub dyskusyjny

Posłużę się tutaj pewnym kolokwializmem ... Zaczęłam od d..y strony ... ;) Nie przeczytałam ani jednej z jej książek (zbieram się od jakiegoś czasu). Przeczytałam za to kilka ciekawych artykułów na jej temat. Zafascynowana jej osobą, jej poglądami, nie mogłam nie pójść na spotkanie autorskie z jej udziałem. Na 15 minut przed spotkaniem, prawie że w podskokach pobiegłam do Empiku po jej najnowszą książkę. Teraz już się zmobilizuję ... ^^ Tym bardziej, że wyczuwam chemię między mną, a jej literkami ;)
Mogłabym tak siedzieć godzinami ... , słuchać tego co, i w jaki sposób mówi, patrzeć na nią ... Uwielbiam mądre kobiety ... , kobiety z pasją ^^ Ona bez wątpienia do takich należy. Niezwykle ciepła i skromna. Niesamowicie ciekawa osobowość.
Jeśli tylko będziecie mieli możliwość ... , koniecznie udajcie się na spotkanie z Sylwią Chutnik!











Sylwia to kulturoznawczyni, świadoma feministka, absolwentka Gender Studies (studiów nad kulturowym znaczeniem płci) na UW. Prezeska Fundacji MaMa działającej na rzecz poprawy sytuacji matek w Polsce. Należy do Porozumienia Kobiet 8 Marca. Pisarka i felietonistka. Przewodniczka miejska po Warszawie - oprowadza po autorskich trasach śladami wybitnych kobiet. Autorka powieści "Kieszonkowy Atlas Kobiet"(Ha!Art 2008), "Dzidzia" (Świat Książki 2009), "Cwaniary" (Świat Książki 2012) oraz książki "Warszawa Kobiet" (Biblioteka Polityki, 2011), "Mama ma zawsze rację" (Mamania 2012) i "Proszę wejść" (Nowy Teatr 2012). Twórczyni sztuki "Muranooo" (Teatr Dramatyczny w Warszawie) oraz "Aleksandra" (Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu). Laureatka Paszportów Polityki 2008 (literatura). Nominowana do Nagrody Nike 2009.

Tu  możecie ją troszkę poznać :)

Po raz pierwszy żałuję, że nie mieszkam w W-wie ;) Mimo że feministka raczej ze mnie marna, to poszłabym z nią na niejedną manifę :)

32 komentarze:

  1. Nie znam, ale zaraz pogrzebię i czegoś się dowiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzeb kochana! :)) Pani Chutnik ma świetne pióro!

      Usuń
  2. Nie znam, ale dzięki dedykacji którą CI napisała wiem, że jesteś moją imienniczką ;) Libisz swoje imię? Bo ja w dzieciństwie za bardzo za nim nie przepadałam. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze bardzo lubiłam swoje imię ^^ Wydaje mi się, że mamunia wybrała idealnie ;) Uważam, że ten wybór jest bardzo ważny i ma duży wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka. Dając dziecku oryginalne imię możemy z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć w jakim kierunku rozwinie się jego charakter - czy będzie szarą myszką, czy charakterystyczną indywidualnością. Oczywiście bywają wyjątki od reguły, jednak osobiście uważam, że mając bardziej popularne imię, nie byłabym tą samą osobą.
      W małej miejscowości, w której się wychowywałam byłam prekursorką jeśli chodzi o moją nazwę własną ;D Nosząc jak na tamte czasy dość oryginalne imię, chcąc nie chcąc cały czas wybijałam się ponad powierzchnię, byłam dla wszystkich charakterystyczna i na pewno nikt nie miał problemu z zapamiętaniem mojego imienia. Po pewnym czasie człowiek przyzwyczaja się do takiej sytuacji ;) i w dalszym życiu poszukuje podobnych wrażeń ... Dlatego do dzisiejszego dnia lubię być w centrum uwagi :) i pewnie kilka osób z tego powodu zwyczajnie mnie nie lubi :P Niemniej absolutnie nie żałuję, że jestem jaka jestem. I z tego to powodu moje córy również noszą nietuzinkowe imiona ^^
      Miłego dnia! Pozdrowienia dla imienniczki :))

      Usuń
    2. A jakoś nigdy nie myślałam, że imię Kamila jest jakieś rzadkie ;) Zawsze byłam jedyną Kamilą w klasie, ale w szkole to kilka nas już było. Wydawało mi się, że to jest dość popularne imię w latach 80tych.
      Ja chyba dlatego nie za bardzo lubiłam moje imię, bo moja mama w domu mówiła zawsze na mnie Kasia, bo tak chciała żebym się nazywała, jednak mój tata się nie zgadzał na to bo nie mógł przeboleć, że ktoś na jego córeczkę może powiedzieć Kaśka :) Głupie, wiem :) ale tak było, a moja mama uparta mówiła na mnie jak chciała. I do tej pory wszyscy sąsiedzi, rodzina mówią do mnie Kasia, tak samo mamy znajomi- a duża ich część nie wie, że mam na imię Kamila i robią oczy jak mama niekiedy użyje prawdziwego imienia ;D
      Ze śmieszniejszych rzeczy z dzieciństwa to mama zawsze mówiła do mnie Kasia, ale jak coś przeskrobałam to mówiła do mnie Kamila i do tej pory tak mam, że nie lubię jak mama do mnie mówi Kamila, a np jak z M. jedziemy do mojej rodziny i on mnie nazwie Kasia to mnie to drażni :D Zagmatwane to jak.... można dostać rozdwojenia jaźni :D

      Usuń
    3. Masz Ci! A to dopiero zawiłość! Pogmatwanie z poplątaniem ;)) Miałam w podstawówce koleżankę, którą podobnie jak Ciebie inaczej nazywano w domu, i inaczej poza domem. Do dzisiejszego dnia nie wiem, które imię było właściwe :/
      P.S. Jeżeli chodzi o kwestie lubienia-nielubienia swojego imienia, to nie lubię zdrobnienia od tego naszego wspólnego. Toleruję je jedynie z ust Poślubionego - bo to zupełnie co innego :)

      Usuń
    4. A widzisz ja akurat to zdrobnienie lubię i to bardzo :) a za to w formie podstawowej wydaje mi się jakieś takie oschłe ;)

      Usuń
    5. Bo w formie podstawowej brzmi oschle :) Nawet bardzo. Ale zarazem tak dostojnie ;) Natomiast jego zdrobnienie jest przesłodzone ... Przynajmniej jak dla mnie :) I przez to zarezerwowane dla najbliższych.
      To się rozpisałyśmy ha ha :)))

      Usuń
  3. A ja znam :) czytałam "Kieszonkowy atlas kobiet", bardzo mnie zachwycił. Na półce mam jeszcze "Dzidzię" i cieszę się, że jej lektura wciąż przede mną. A spotkania z autorką zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekturę zaczynam "Cwaniarą", kontynuuję zbiorem felietonów "Mama ma zawsze rację", a później ... się zobaczy ;) Czyli znów od d..y strony ;D "Kieszonkowy ..." to absolutna podstawa! W końcu to za tę książkę autorka dostała paszport Polityki.
      I ja już cieszę się na czekające na mnie przyjemności ^^
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. hej! też mam rzadko spotykane imię,to chyba jakaś magia- właśnie jutro obchodzę imieniny i z tej okazji przygotowywałam przed chwilą posta na ten temat , zrobiłam sobie małą przerwę, zaglądam do Ciebie, rozwijam komentarze a tu prawie to samo co ja przed chwilką stwierdziłam, w sumie to miłe ; a co do Sylwii Chutnik- gdzieś tam kiedyś widziałam w księgarni jej książki, teraz nie przejdę koło nich obojętnie.dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia czy nie magia ... , ale już dzisiaj życzę Ci wszystkiego najlepszego!!! Tak na wypadek gdybym jutro zaspała ;)))))
      Książki Chutnik dopiero przede mną, ale już teraz z całą pewnością mogę je Wam polecić. Obojętność jest w tym przypadku niewskazana ;)
      Ściskam!

      Usuń
  5. No nie wytrzymam... jak ja do Ciebie z Pawlikowską tu mówisz bleeeee ;) A tu po spotkaniach autorskich zimową wiosną się chodzi ;)

    Nie znam tej Pani Chutnik, ale się zapoznam :) W swoim czasie :)

    Byłam tylko raz na spotkaniu autorskim a konkretnie na spotkaniu autorskim z aktorką - Izą Kuną, która napisała książkę pt. Klara. Książkę posiadałam już przed spotkaniem, więc leciałam na nie jak na skrzydłach :) Dedykacja od autorki bezcenna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pałam jakimś szczególnym uczuciem do Pawlikowskiej ... Nie przeszkodziło mi to jednak zasięgnąć języka na temat jej najnowszej książki ;) Niestety kolejny raz nie czuję się zachęcona. Nie lubię książek-poradników, gotowych "recept na życie". Ale Tobie życzę przyjemnej lektury :)

      Okropnie Ci zazdroszczę tego spotkania z Kuną ^^ Uwielbiam ją. Świetna aktorka. Choć jej książki oczywiście nie przeczytałam! - mimo że od samego początku wiedziałam o jej istnieniu. Boszzzzze! Choćbym stanęła na rzęsach, to nigdy nie ogarnę moich czytelniczych zaległości :((((

      A dedykacja od autorki jak najbardziej bezcenna :D Yuppi!

      Usuń
    2. Też jakoś niekoniecznie lubię poradniki w stylu "jak żyć". Zdecydowanie w tej materii wole rozmowę niż litery w książce. Pawlikowską obserwuje na FB, słucham co niedziela jej audycji w Radio Zet, na półce leży i czeka jej książka "Blondynka na językach - język angielski". Może dlatego jestem jej ciekawa bardziej, znając jej cudowne i przykre doświadczenia życiowe. Jej głos w radio działa na mnie kojąco, a biorąc pod uwagę moje ostatnie doświadczenia - kto wie, może książka dobrze na mnie wpłynie :)
      Poza tym to wszystko zasługa Moaa - to ona napisała sms - W TE PĘDY DO EMPIK PO PAWLIKOWSKĄ!!!!
      Więc wyjścia nie było ;)

      Usuń
    3. Co do dedykacji autorki - bezcenna, bo z serca płynąca (zamieniłyśmy kilka słów na osobności, po tym jak mega czynnie brałam udział w dyskusji ;)) Kiedyś ją opublikuje na blogu ;)

      Usuń
  6. Też bym sobie na takie autorskie spotkanie poszła :)Nie czytałam nic Pani Chutnik, ale słyszałam trochę dobrego o niej :)I jak zrealizuję moje czytelnicze plany to i jakąś książkę S.Ch. przeczytam :)
    pozdrawiam
    papa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie autorskie to super sprawa :)) Specyficzny klimat. Dookoła ludzie tak samo mocno kochający książki, bez pośpiechu, z zadumą pochylają się nad czyjąś twórczością, dziełem, skupiają myśli na wspólnym temacie, i rozbrzmiewa interesująca rozmowa ... A o książkach można by mówić w nieskończoność ^^
      Polecam i pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Na razie znam Sylwię Chutnik ze świetnych felietonów w "starej" (czasy Zuzanny Ziomeckiej) Gadze, ale jej powieści też jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część felietonów składających się na tak pożądaną przeze mnie zawartość "Mama ma zawsze rację", opublikowano wcześniej właśnie w "Gadze" :)) Niestety nie są mi one znane. Żałuję bardzo.
      Po spotkaniu z autorką, jestem jeszcze bardziej ciekawa "uprawianej" przez nią nowej prozy polskiej.
      No to zabieramy się za czytanie :)

      Usuń
  8. jak przeczytałam feministka to własnie się skrzywilam...nie lubię feministek tak jakby....nie lubię....ale jak piszesz, że jest ok i ją lubimy...no to lubimy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie jest bardzo ok :) Jednak zachęcam Cię do zapoznania się z autorką i jej poglądami oraz wydania własnej opinii ;))) Obie lubimy Wiśniewskiego, więc może i tu będziemy zgodne ;)

      Usuń
  9. Kurcze... wiesz, że ja nigdy nie byłam na żadnym takim spotkaniu autorkim? To musi być bardzo fajna sprawa. ;-)

    Słyszałam o jej "kieszonkowym atlasie..." ale nigdy nic jej autorstwa nie czytałam. Chyba czas dopisać do listy. Dość długiej listy.... cholera, no. ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaaaardzo, bardzo, bardzo fajna sprawa :))) To moje pierwsze takie spotkanie z pisarzem (nigdy wcześniej nie byłam na podobnym) i jestem zachwycona ^^ Tym bardziej, że było to spotkanie z nie byle kim ... :)

      Dopisuj Chutnik do tej długiej listy :) W najgorszym wypadku przeczytasz na emeryturze :P (obawiam się, że i mnie to czeka ... ;)) Mam nadzieję, że jej twórczość przypadnie Ci do gustu :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. O, ja bardzo lubię Sylwię Chutnik jako autorkę i jako babkę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest nas już dwie :)) Przeczytałam kilka kolejnych linijek "Cwaniar" ... (niestety póki co nie mogę sobie pozwolić na całość - mam inne książkowe zobowiązania :) i chcę więcej!!! ^^

      Usuń
  11. Lubię jej felietony w Twoim Stylu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja nie kojarzę ani jednego jej tekstu z TS ... ? :/ Pluję sobie teraz w brodę, że nie czytam go od deski do deski :/ i lecę wertować stare numery! ;)

      Usuń
    2. Mała pomyłka - nie w Twoim Stylu, tylko w Pani :)

      Usuń
    3. Tak też mi się zdawało :) Felietony z "Pani" znam :)

      Usuń
  12. ja bez bicia się przyznaję, że nie znam, ale poczytam to i owo o tej Pani :-)

    OdpowiedzUsuń