13 czerwca 2013

Przeganiając co złe ...

Skoro i tak wszystko idzie nie tak jak iść powinno, skoro pieprzy się wszystko co tylko może się spieprzyć ... niech się dzieje wola nieba! Niech będzie co ma być!
Obiecałam sobie skończyć z marudzeniem, smęceniem, dołowaniem. Jeżeli nie wytrwam w tym gorącym postanowieniu poprawy - bądźcie miłosierni.

Oto jak wyłapuję miłe chwile, by nie utknąć na dobre w marazmie ... ;)

Trochę mięty i innych letnich kolorków ...



Trochę ulubionych smaków - pasta jajeczna ^^



Ulubiona prasówka ...


Trochę humoru ...




Rozbrajająco węszące Cappuccino :)))



 ... i PhotoScape w wykonaniu Starszej :)))))



Teatrzyk również autorstwa Starszej ...



Codziennie nowe przedszkolne laurki od Młodszej :) Co jedna to piękniejsza ^^



Chodzenie po okolicznych łąkach z przewodnikiem dziko rosnących kwiatów również skutecznie odpędza złe myśli :) Pomoc w tworzeniu szkolnego zielnika Starszej pochłania niezmiernie. Uff!




Wyczekana w bibliotecznej kolejce książka!!!!! Chwilkę musi poczekać - kończę Grocholę. Kończę! Phi! Dobre sobie! Nawet nie dotarłam do połowy. Najgorzej zrobić sobie przerwę w lekturze - później zawsze trudno do niej wrócić. Korci porzucenie zupełne ... tym bardziej że na poczet samej Picoult! Ale nie poddam się tak łatwo. Dam szansę Kaśce G. :)



Przysłowiową wisienką na torcie ... prezenty podrzucone do torebki ^^ Dosłownie! Gdy wychodząc od Niej sięgnęłam po moją podręczną "sakiewkę", dobrą chwilę zastanawiałam się czy to aby na pewno moja własność! Zmieniona zawartość własnej torebki bywa bardzo myląca ;D
Wiem, że to nieładnie się chwalić ... ale muszę! ;)) Niestety nie możecie tego zobaczyć, ale uśmiech sam wypełza mi na buźkę :)


A na koniec, żeby nie było zbyt pięknie - trochę dylematów ;)


Ciąć czy nie ciąć ... ? Oto jest pytanie! ;))))) Stanowczo powinnam zaprzestać oglądania "Rodzinki.pl" - moja słaba wola narażona jest tu na zbyt dużą pokusę :)

W następnym poście o mojej miłości do szmateksów!

Uciekam gonić stronice zapisane przez Szanowną Grocholę 
:*


42 komentarze:

  1. Witam! widzę że mamy coraz więcej wspólnego - miłośc do szmateksów, "rodzinka.pl", książkę Grocholi przeczytaną a połowie , tyle ze u mnie to "zielone drzwi"(wczoraj w empik-u zauważyłam jej nową książkę "trochę większy poniedziałek", może kupię).
    Narobiłaś mi apetytu pasta jajecznę tylko nie mam szczypiorka, będę musiała iśc do sklepu a mi się nie chceee. Pozdrawiam i proszę 3mać kciuki bo mam dzisiaj zaliczenie z anglika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz jeszcze, że kochasz zimne piwo i możemy zostać psiapsiółami :-))))
      Nie znam wspomnianych przez Ciebie tytułów Grocholi - nawet o nich nie słyszałam! Szok! Uświadamia mi to jak bardzo jestem na bakier z nowościami i nie tylko :/
      Pozdrawiam :)
      P.S. Mam nadzieję, że angielski zaliczony! :)

      Usuń
  2. O widzisz,zagrożeniach dobrze jest celebrować małe radości :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celebrujemy :)) Jest ciut lepiej :-) Podejście "co ma być to będzie" wychodzi mi na dobre :-)

      Usuń
  3. Uwielbiam pastę jajeczną ze szczypiorkiem i wszelakie inne pasty - rybne szczególnie. Do szmateksu muszę się przejść, aby wyhaczyć kilka męskich T-shirts, z których, po obcięciu rękawów i wycięciu dekoltu zrobię koszulki dla się i córki ;) Oglądam pewien kanał na YT i na nim własnie ujrzałam swoją inspirację szmateksową :) Grocholi przeczytałam prawie wszystko, aczkolwiek tego co Ty czytasz jeszcze nie mam ;) Rodzina.pl... Ciąć!!!!!!!!!!!!!!! :***
    Ja też lubię posmęcić... Jak jest mus to trzeba nawet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzinka.pl miało być... zagubiło się K ;)

      Usuń
    2. Numer i nazwę lakieru miętowego + namiar na bluzeczkę poproszę!!! :)

      Usuń
    3. Powinnam zamknąć, bo Cię nie widziałam,mogę ale widzę, że Cię korci. Obcinaj, włosy odrosną i znów będzie odmiana

      Usuń
    4. Droga Sun! Czasem i posmęcić trzeba! Wyrzucić z siebie co trapi i od razu człowiekowi lżej. Zazwyczaj ... ;)

      Ciąć! - Łatwo powiedzieć! Kiedyś nie miałabym skrupułów, ale ponad rok zapuszczania kłaków zobowiązuje ;) Fryzura marzenie, tym bardziej, że już miałam ją na głowie i było git :D Ale jestem tak bliska sprawdzenia siebie w wersji long ... :/

      Lakier miętowy to prezent i nie posiada na swym opakowaniu ani jednej naklejki (ani numerku, ani nawet nazwy). To produkt prosto od producenta, próbka - nie do zdobycia. Natomiast bluzeczka ... to szmateksowy łup (10 zł) i tak na prawdę jest górą od piżamy!!!- co już po zakupie wyczytałam na metce :)))

      Usuń
    5. Kids&...! Jak Ty masz właściwie na imię? :)
      Pisz mi tak częściej! Będzie mi łatwiej i zarazem trudniej ;) - zależy jak na to spojrzeć! :)))

      Usuń
    6. Nie no... nie wierzę... lakierek bez numeru i nazwy???? Że taka limitowanka spod stołu???? ;)
      A bluzeczka to piżamka??? Miej tu człowieku zdrowie ;)
      Ps. Kids&Co to Lucy ;)

      Usuń
    7. Nie dość, że spod stołu ;) , to jeszcze była to taka mała forma przekupstwa ;)
      Piżamka :) Ale absolutnie nie zamierzam korzystać z niej w ten sposób ... Ponieważ absolutnie niczym nie przypomina wspomnianej piżamki, ujrzała światło dzienne już dwukrotnie :)))
      Faktycznie! Lucy! Ale ze mnie fujara ;)
      Lucy! Specjalnie dla Ciebie :****

      Usuń
    8. Ha ha! Fujara jak nic! Ale troszkę tłumaczy mnie fakt, że dopiero się poznajemy i że dodatkowo nie mam pamięci do imion.
      Jedno jest pewne - teraz na pewno już nigdy nie zapomnę, że Kids&Co to LUCY! :))
      Pozdrawiam niedzielnie!

      Usuń
  4. Rodzinka.pl jest zajebista i fryzura Kożuchowskiej również, sama czasem się zastanawiam jakbym w takiej wyglądała:) Gdyby nie to, że mam dwie lewe ręce i ledwie potrafię zebrać włosy w kucyk to pewnie, już bym coś takiego na głowie miała:)
    Przekonałam się już, że na paznokciach u rąk tylko jasne kolory, więc dwa nowe nabytki fuksjowy róż i niebieski idą na paznokcie u stóp:)Z książek Jodi Picoult polecam "Czarownice z Salem Falls", miłego weekendu, buźka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fryzurka jest bardzo łatwa w "utrzymaniu" - wiem co piszę! Czysta przyjemność! Ja z kolei nie ogarniam stylizacji dłuższych włosów :/ Przymierzam się do suszarko-lokówki, ale aż strach pomyśleć co z tego wyniknie przy moich marnych zdolnościach fryzjerskich :/
      A "Czarownice ..." czytałam i polecałam na blogu jakiś czas temu :) Jak mogło Ci to umknąć?!! ;)
      Miłego weekendu :**

      Usuń
    2. Kama , czy Ty tak będziesz pitolić i pitolić ? Tnij i już. A w ogóle to się pokaż, ocenimy O:-)

      Usuń
    3. Pewnie jeszcze troszkę popitolę sobie ... ;P Ale pokazać się to już raczej nie :/ Mam opory. Może uchylę maleńki rąbek tajemnicy, ale na całokształt musicie uzbroić się w cierpliwość. Bo kto wie ... ? Ale to na pewno jeszcze nie ten moment. NA PEWNO!!!!!!!!

      Usuń
  5. Co do marazmu - znam ten stan. Potem jest już tylko lepiej! Ścisk! :-)
    Na Kożuchowską nie patrzę, bo zawsze ląduje u fryzjera, a naprawdę chciałabym mieć długie. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się to "potem jest już tylko lepiej" ^^ Brzmi jak słodka obietnica :) Wierzę, ufam, czekam! Ścisk! :)))
      Z Kożuchowską mam tak samo! Jeżeli przez nią znów wyląduję u fryzjera ;), zetnę się prawie na łyso, a po jakimś czasie zacznę żałować, że znów nie wytrwałam w zapuszczaniu, to obiecuję, że i ja już nigdy więcej na nią nie spojrzę! :D

      Usuń
  6. Bardzo dobre postanowienie!!!
    Rodzinkę pl. uwielbiam i nawet dzięki temu serialowi polubiłam i Kożuchowską, i Karolaka (jego nawet bardziej, świetną ma rolę i świetnie się w niej realizuje)...
    Co do Picoult to tej akurat książki nie czytałam, ale widziałam ekranizację i wiem, że temat jest kontrowersyjny bardzo.

    Słońca dużo ślę wirtualnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na wpis o szmateksach czekam, bo to moja ulubiona sieciówka:)

      Usuń
    2. Serial boski jak cała rodzinka Boskich! Jedyny jaki oglądam nałogowo :) W sumie to w ogóle jedyny jaki oglądam! Duet Kożuchowska-Karolak trafiony jak mało który!
      Bardzo jestem ciekawa kolejnej książki Picoult. Już nie mogę się jej doczekać ^^ Po "Czarownicach ..." mam dość duże oczekiwania ... Ekranizacji nie znam. Pewnie z ciekawości obejrzę zaraz po lekturze.
      Wpis o szmateksach już niebawem. To i moja ulubiona sieciówka :) Najlepsza z najlepszych!

      Usuń
  7. Aż poczułam ten szczypiorek :) Po pracy gonię na działkę po sałatę i szczypiorek właśnie ;)

    Lubie Picoult, sporo jej książek jeszcze przede mną. Ta plasuje się w czołówce. Nawet się zastanawiałam czy nie kupić. Daj znać czy warto. Bo książki lubię po prostu mieć ;)

    A na koniec powiem CIĄĆ. Sama miałam taki dylemat miesiąc temu. Siedząc na fotelu nie wiedziałam czy chce. I poszłam na żywioł ;) Spadła połowa. I jak lekko się zrobiło, nie tylko na głowie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mam "fazę" na szczypiorek ^^
      Co do książki - na pewno dam znać o wrażeniach :) Czuwaj ;)
      Jeśli "ciąć" jest gwarancją lekkości nie tylko na głowie, to nie pozostaje mi nic innego jak ... :)
      Idąc do fryzjera właśnie taki miałam zamiar - symbolicznie ulżyć mojej głowie - dosłownie i w przenośni. Chciałam zmiany na każdej płaszczyźnie. Nie odważyłam się. I wciąż mnie to męczy ;) Chyba potrzebuję właśnie takiego katharsis ... Ehhh...

      Usuń
  8. Witaj ja też jestem w trakcie czytanie "Houston..." i jakos równiez nie potrafię skończyc - niby fajna a jak się zrobi dłuższą przerwę to nie ciągnie do niej że już już musze znac zakończenie jak w przypadku innych księżek. Picoult jeszcze nie czytałam ale słyszłam dużo dobrego - tylko w mojej bibliotece nie ma niestety:( Nie martw się problemami wyszło słońce robi się coraz cieplej a sprawy jakoś się poukładają niekiedy nie mamy na nie dbyt dużego wpływu. Nie mam bloga ale jak wpadłam do Ciebie to musiałam przeczytać wszystko od początku i tak zostałam. Pozdrawiam serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu!
      Na początku dziękuję Ci za wszystkie miłe słowa pod adresem mojego bloga :)) Zawsze bardzo mnie cieszą takie komentarze :)))
      "Houston ..." czytane bez dłuższych przerw nawet troszkę mnie wciągnęło. Na pewno nie była to męcząca lektura. Jednak dość długa czytelnicza absencja i obecność na półce Picoult zrobiła swoje :/
      Co do problemów to są to właśnie te z gatunku "nie mam na nie wpływu" ... I to właśnie takie "gryzą" najbardziej. Staram się nie martwić, tłumaczyć sobie, że to mi w niczym nie pomoże, a raczej wręcz przeciwnie! Ale pewnie obie wiemy jak takie starania się kończą ... :/
      Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

      Usuń
  9. ja tak mam ze zapuszczam a potem scinam na krótko tak jak Kozuchowska teraz rzadziej bo mój obecny mąż ;) nie lubi krótkich włosów bardzo, więc jakoś tak nie mam ciśnienia jak kiedyś ale jeżeli tego chcesz i czujesz, ze to to to tnij!!!!są wakacje, jes szaleństwo kiedy jak nie teraz ?????:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapuszczanie zawsze kiepsko mi wychodziło. Pierwszy raz udało mi się zajść tak daleko :) Stąd tak spore wątpliwości. W moim wypadku zarówno ostre cięcie, jak i dalsze zapuszczanie będzie sporą zmianą i szaleństwem ;) Ale szala przechyla się coraz bardziej na powtórkę z rozrywki ^^
      I zgadzam się z Tobą - kiedy jak nie teraz? W końcu to idealna fryzurka na lato! :**

      Usuń
  10. O ja też znam to uczucie zapuszczania smętów po kątach, ale to mija:-))) Co do włosów, to ja nadal chciałabym obciąć i mieć długie jednocześnie :-) I zielnik też mam w planach, fajna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapuszczanie smętów po kątach zaczęło mi za bardzo doskwierać. Bo ileż można! Koniec z tym! :)
      I włosy zetnę! Chyba ... :P Bo podobnie jak Ty chciałabym mieć i jedne i drugie ... jednocześnie :)
      Tworzenie zielnika naprawdę wciąga! A ilu ciekawych rzeczy dowiedziałam się przy tym na temat wszelakich chwastów! ^^
      Miło mi, że zajrzałaś :)

      Usuń
  11. Ja radze pozbyć sie włosów i trosk.Czyli fryzjer i piwko,bo upalny mamy wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Twoja rada :) Szczególnie jej druga część ;)

      Usuń
  12. Ciąć! ( powiedziała ta- co od zawsze ma dłuuugie - obecnie prawie do pasa :-p). Ze mną jest tak ze krótkie mi sie podobają, ale na kimś- sama sie w krótkich nie wyobrażam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Ty weź mnie nie denerwuj! Sama nie zetnie, a mnie tu będzie kusić ;)

      Usuń
    2. ha! Ja nie zetnę, bo mam twarz jak ksieżyc w pełni, więc długie optycznie wydłużają, a w krótkich to chyba w ogóle byłabym już niczym pyza :)

      Usuń
  13. oooo, kochana, to widzę, że kochamy się obie w Sir Second Handzie :)
    http://portia34.blogspot.com/2013/02/w-czwartki-poluje.html

    OdpowiedzUsuń
  14. No i popatrz, ile miłych rzeczy znalazłaś! :-)
    Rodzinkę.pl uwielbiam i ja, a co do włosów, to myślę, że już swoje usłyszałaś. Jak Cię tak korci, to CIĄĆ!!! Koniecznie! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się chce, to się znajdzie wiele takich chwil ... Mimo wszystko ^^
      Wczoraj spontanicznie umówiłam się do fryzjera :) Na jutro. Tnę. Chyba że w ostatniej chwili rozmyślę się i ucieknę z fotela ;D

      Usuń
  15. Czy ciąć się na Natalię Boską? Odpowiadam TAK!Kiedyś, jak już poczuję się na tyle "dojrzała" :) też tak się zetnę:)."Bez mojej zgody" było pierwszą książką Picoult, jaką przeczytałam, teraz mam na półce wszystkie tej autorki i czytam " W imię miłości". Grocholę też czytałam.A z tą przerwą w czytaniu to się z Tobą zgadzam w zupełności.Kilka dni temu skończyłam "Shantaram" zaczęty 15 sierpnia ubiegłego roku...Książka świetna ale prawie 700 stron, twarda oprawa, kartki z grubego papieru a nie takie bibułkowe i duży format robią swoje...Do torebki za duża i za ciężka więc czytałam tylko w domu. A poza domem czytałam inne, które przeważnie tak mnie wciągały, że "Shantaram" czekał na lepsze czasy. Ale w końcu sama sobie powiedziałam, że dopóki jej nie skończę, nie zacznę innej. No i przysiadłam, książkę przeczytałam w kilka wieczorów, bo ciekawa bardzo.Z reguły nie czytam dwóch książek na raz i ten stan trochę mnie deprymował:).Pozdrawiam wieczorową porą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza mi się czytać dwie książki naraz, ale również za tym nie przepadam. O wiele przyjemniej oddać się bez reszty jednej lekturze :) Muszę przysiąść do Grocholi! i w końcu mieć zielone światło dla Picoult ;) Oczywiście nie wytrzymałam i przeczytałam kilka stron "Bez mojej zgody" - już wiem, że przypadnie mi do gustu!
      Pozdrawiam wieczorową porą ;)

      Usuń