3 lipca 2014

Lipiec.

Spoglądam na kalendarz ...

STOP! Ty nie spoglądasz na kalendarz! Ty nawet porządnego jegomościa nie posiadasz! Wstyd! Ten z wizerunkiem Wioletty, znajdujący się obecnie pod łóżkiem Starszej, się nie liczy (wciąż czeka biedaczysko aż go kto na gwoździu zawiesi ... Tylko że szkoda ścianę dziurawić dla takiego szkaradztwa!). - wygarnie na jednym wdechu licho.
A ten książkowy upchnięty w nocnym stoliku ... ? - zapyta kąśliwie jeszcze.

Ten nie zachęca do częstych oględzin - odpowiem szybko.
(Nie lubimy się wszak z planowaniem :/)

 I zapominasz przez to o wielu istotnych datach! Jak chociażby o Dniu Psa! (przedwczoraj przecież!) - i tu głos karcąco zawiesi licho.
Ty tylko szybko zerkasz na datownik w prawym dolnym rogu komputera, tudzież innych urządzeń drukująco-notujących!!! Cenny czas przepuszczasz przez bylejakości praskę ... Dniem dzisiejszym żyjesz, jutrzejszym się nie martwisz, wciąż uważasz, że jeszcze ze wszystkim zdążysz, a później tylko oczy ze zdziwienia wybałuszasz, że już hen daleko za tobą kolejny miesiąc, a ty dalej stoisz w tym samym martwym życia punkcie. - zakończy dobitnie złośliwe jak zwykle licho.

I tak każdego
miesiąca ...
odzywa się niepytane licho w mej głowie ...
Boleśnie w bok trąca,
nie czeka co człek w obronie odpowie ...

Patrzę i nie dowierzam ...
Toż to lipiec.
Uśmiechniętą siódemką do mnie macha ...
Nie wiem doprawdy kiedy i jak minął jego poprzednik ...
Rozpłynął się gdzieś pomiędzy miseczką pełną czereśni,  truskawkowym koktajlem, a ciastem z rabarbarem ... 
Roztrwonił cenne chwile na hulanie po parkowych alejkach, ozłoconych słońcem chodnikach, skąpanych w słońcu placach zabaw ...
Zdarzyło mu się też nie raz w kałuży odbity promień słońca ujrzeć ...
Humorzasta towarzyszyła mu pogoda.
Raz nocną porą zawędrował do lasu i w scenę zamienił leśną polanę ...
Jednego dnia wskoczył na rower, drugiego pognał za psem nie wiadomo gdzie ...
Spił kawę w czyimś ogrodzie, pogadał o kapryśnej pogodzie ...
i z latem przywitał się.

Mam wrażenie, że ktoś złośliwie wyrywa z mojej codzienności po dwie kartki na raz.
Im więcej lat na mym karku, tym szybciej upływa moja codzienność i tym częściej myślę o tym, że wcale mi się to nie podoba ...




12 komentarzy:

  1. niestety już połowa roku za nami...a dopiero co było Boże Narodzenie ;)
    czas leci nieubłaganie...też chciałabym go troszkę zastopować :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że zapadłam w sen zimowy gdzieś w okolicach świąt Bożego Narodzenia ;)
      I martwi mnie fakt, że już prawie połowa lipca za nami, że dzień coraz krótszy ...
      Pyszne lato jak zwykle nie pozwoli się sobą nacieszyć. Trochę przeraża mnie widmo zbliżającego się chłodu jesieni. Brrrr... Trzeba wygrzać stare kości na zapas ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. czasem zaluje,ze pilota do sterowania czasem nie mamy...wczoraj spojrzalam na moj kalendarz dyndajacy na scianie w kuchni i...zamarlam...przeciez nie tak dawno witalismy Nowy Rok! a tu juz lipiec...toz to szok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, przydałby się taki pilot bardzo ... Bardzo ^^
      Baterie zmieniałabym w nim chyba codziennie ;)

      Usuń
  3. Ja się jakos tak cieszę, bo lato jest w koncu. A zimy nie znoszę. Może ją polubię jak młody przestanie być młody i da mi herbatę pod kocem pić do wieczornej książki. Obecnie to zima to tylko złość, że nie można w piaskownicy kopać bujać się na huśtawkach, że ciemno. Więc się cieszę, ale mógłby teraz już zwolnić :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja nie inaczej. Kocham słońce i ciepło. Cieszę się latem na ile tylko czas pozwala i aż mnie blady strach obsiada, gdy pomyślę, że z każdym dniem coraz bliżej do smutnej i nostalgicznej jesieni, do zimowego zastoju w przyrodzie, do pluchy, brudnej brei na ulicach ...
      A na tę herbatę do wieczornej książki i ja czekam i czekam, i doczekać się nie mogę ... Dzieci rosną, pojawiają się nowe niedogodności ;) i jeszcze te wskazówki zegara sunące bezlitośnie po cyferblacie ...
      Pozdrawiam serdecznie,
      dziękuję za zaproszenie :)

      Usuń
  4. Pięknie napisane o tym, co i we mnie siedzi i o czym rozpoczęłam mój nowy post wciąż nieskończony... .I ten wewnętrzny dialog - mistrzostwo i cała reszta. Pozdrawiam słońcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa miodem na moje serce ... ^^
      Dziękuję uśmiechem na ustach,
      ciepłe myśli ślę :))

      Usuń
  5. No moja droga, kolejny juz raz opisujesz to o czym ja mysle. Z ta tylko roznica, ze mi ktos zlosliwie po trzy kartki wyrywa... Czy to wiek tak robi, czy styl zycia, czy jszcze cos innego nie wiem. Niby ciesze sie latem, kazdym promieniem sloca, jego dobrodziejstwami i wszelakimi letnimi pysznosciami. Ale ciage ten strach we mnie, ze to juz lipiec, ze za chwile jesien i zima. I nawet nie o te dlugie jesienne wieczory mi chodzi- bo takich juz przeciez nie ma, ale o to, ze to kolejny rok, ze coraz starsza jestem, ze coraz mniej przede mna, coraz krocej... Straszne.

    Sciskam upalnie z Frankfurtu,
    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu z kolei piękny ciąg dalszy górnej notki dopisałaś ... :) Co w głowie zostało, słowem klawiatury nie dotknęło ... :)) Co w jednej z poprzednich odpowiedzi na komentarz zostało ujęte.
      Z jedną tylko różnicą. Mnie nie boli upływający względem mnie czas. Moje latka niech sobie lecą. Ciekawa jestem siebie "późniejszej". Boli jedynie szalone tempo życia. Coś się kończy zbyt szybko, coś nowego niknie nim na dobre się zaczyna ... Szalony życia bieg boli najbardziej. Ten przejmujący brak czasu na Życie.

      Zgrywamy się myślami, światopoglądem, strachem podobnym, piszesz moimi słowami ... Pokrewieństwo dusz wyczuwam :)

      Ściskam serdecznie,
      udanego tygodnia życzę

      Usuń
  6. :) Uff aż dobrze odetchnąć, że nie tylko u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff! I mnie z tą świadomością jakby lżej :))
      Witaj!

      Usuń